Karolina Pierzchała

Przed wylotem do Tajlandii w głowie kłębi się mnóstwo pytań. Zwykle wszyscy mamy podobne. Czym będziemy się poruszać? Jak wygląda spawa wiz? Czy podołam upałowi? Czy pobyt na miejscu mocno odbije się na moim portfelu?

Dziś prezentuję Wam drugą część poradnika, opartego na naszych własnych doświadczeniach, w którym postanowiłam zebrać pytania, najczęściej zadawane nam po slajdowiskach, w wiadomościach oraz te, na które sami szukaliśmy odpowiedzi, zanim zaczęliśmy pakować nasze plecaki.

Czy potrzebuję wizy?

Nie. Od roku 2011 roku, obywatele Polski wybierający się do Tajlandii w celach turystycznych wizy nie muszą sobie nigdzie załatwiać. Na miejscu, na lotnisku, 30-to dniowa wiza zostanie nam wbita do paszportu.
Porada: Jeśli uśmiechnięte panie na lotnisku, przy wysiadaniu z samolotu będą rozdawać Wam karteczki – weźcie je. To owo jest Wam do tej wizy właśnie potrzebne i należy to wypełnić. Jeśli nie weźmiecie, będziecie biegać po lotnisku szukając z rozpaczą i desperacją uśmiechniętych pań, które w tym czasie już się ulotnią, czyniąc z Was śmiesznych, białych ludzi biegających po lotnisku :)

Czym poruszać się po Tajlandii?

Po całym kraju, od miasta do miasta poruszać możecie się stopem (jednak nie jest to szczególnie przyjazny kraj autostopowiczom), autokarami różnych klas (choć zazwyczaj nie jest to najtańsza opcja, szczególnie dla białych) lub pociągami, na które prawie zawsze się decydowaliśmy. O tajskich pociągach i podróżowaniu nimi pisałam tutaj.

Co do autokarów i międzymiastowych autobusów: nie dajcie sobie wmówić, że nie ma dworca autobusowego, albo że te kilka desek w szczerym polu to dworzec. W każdym większym mieście istnieje normalny dworzec autobusowy, na którym możecie zaopatrzyć się w bilety w kasie. Jeśli faktycznie go nie ma, postępujcie jak lokalni i kupcie bilet u kierowcy. Nigdy nie kupujcie u pośredników, ponieważ zawyżają ceny o nawet 50%.

Po mieście natomiast można poruszać się bardzo tanim fastboatem (naszą video-relację znajdziecie tutaj), jednak zmusza nas to do udania się nad kanał, który nie zawsze jest po drodze, taksówkami, które gdy ustalicie cenę z góry są bardzo drogie, ale podobno śmiesznie tanie, gdy zażyczycie sobie jechać z licznikiem (byliśmy zbyt dużymi cykorami by tego spróbować), moto-taksówkami, których nie próbowaliśmy, tuk tukami, które są fajnym przeżyciem lecz zazwyczaj kierowcy próbowali nas oszukać lub to po prostu robili, a białych traktują jak worek pieniędzy, kolejką podziemną (metro) i nadziemną (skytrain), którą jechaliśmy dwukrotnie i była przeciętnie tania jak na tajskie standardy, oraz naszymi ukochanymi autobusami.

Z autobusami jest taka fantastyczna sprawa, że im bardziej rozklekotany jest autobus – tym tańszy, do tego stopnia, że niektóre są darmowe, takim też mieliśmy okazję jechać. Innym razem za przejazd zapłaciliśmy 70 groszy, kolejnym jakieś 1,00 zł. Są też nowe, żółte klimatyzowane autobusy, lecz cena jest równie przyjemna. W autobusach pracuje Pani bileterka, która podchodzi wydając bilety, więc nie trzeba się martwić o ich wcześniejszy zakup.

Ponieważ linii autobusowych jest ponad 100, ich kierunki napisane są w języku tajskim, a z rozkładami jazdy nigdy nie udało nam się spotkać, bardzo pomocna jest ta strona. Znajdziecie tam informację co do cen, i najważniejsze – mapy z trasami poszczególnych linii.

Autobusy polecamy z prostego względu – zazwyczaj byliśmy jedynymi  turystami. Świetnie było pooglądać Tajów w ich codziennej drodze do pracy czy szkoły, zwłaszcza że byli zachwyceni naszą obecnością :)

Jeśli chodzi o tuk-tuki zaglądnijcie koniecznie na koniec notki, do podpunktu “Wskazówki”, gdzie zamieściłam kilka ważnych informacji jak nie dać się oszukać. Polecam również ten reportaż, wyjaśniający manipulację kierowców tuk-tuków.

Czy wytrzymam tajski upał?

W Tajlandii jest… mokro. Mówi się, że po wyjściu z klimatyzowanego, tajskiego lotniska Europejczyk czuje się jakby dostał mokrą ścierą w twarz. Nie będę ukrywać – jest gorąco i bardzo wilgotno. Nie zdążysz się spocić, a będziesz mokry. To pewne. Jednak jeśli chodzi o upał czysto słoneczny, to dopadł nas głownie na wyspach – tam spiekło nas w ciągu godziny. W dużych miastach nie czuło się słońca na skórze, bo było przeważnie za chmurami, może ze względu na porę w jakiej byliśmy. Jednak była okropna duchota.
Jestem osobą o bardzo jasnej karnacji, reagującej alergicznie na słońce, martwiłam się też, że ciężko będzie znieść mi upały. Jednak Tajlandia okazała się moim słonecznym rajem, może ze względu na wilgoć, moja skóra nie reagowała wysypką, a pięknie się opalała. I naprawdę było znośnie. Lało się ze mnie strumieniami, ale wolę ten rodzaj upału, niż piekące gorąco na skórze. Naprawdę, da się wytrzymać! :) Zaopatrzcie się koniecznie w kremy z filtrem i dbajcie o swoją skórę, zwłaszcza jeśli jesteście naturalnie jasnej karnacji!

Jakie są koszty życia w Tajlandii?

Koszty utrzymania się w Tajlandii są naprawdę niskie. Przeczytacie o tym wszędzie. O noclegach i transporcie już pisałam. Jeśli chodzi o jedzenie – jest cudownie. W zależności od miejsca, naprawdę porządny obiad można zjeść od 3-6 zł, dania te są niesamowicie sycące. Owoce są śmiesznie tanie i zawsze znajdą się jakieś, na które aktualnie jest sezon. Kto nie chciałby wszamać całego ananasa za złotówkę? Albo szaszłyka z grilla w tej samej cenie? Ten kraj to raj, głównie do kulinarnego eksperymentowania. Nie będziecie musieli zapychać się ciastkami czy bułką z chipsami, by zaoszczędzić, jak to się czasem zdarza w krajach zachodnich.

Podobnie jest ze wszelkimi środkami czystości i codziennego użytku.
Problem jedynie bywa przy wstępie do zabytków. Ceny dla turystów mogą być nawet dziesięciokrotnie wyższe niż dla lokalnych (którzy często mają nawet wejście wolne od opłaty). Od zabytków stroniliśmy, więc nie powiem Wam dokładnie jakich różnic możecie się spodziewać, jednak wiemy, że jako turyści właśnie tam możecie stracić więcej pieniądzy.

Jedźcie i poczujcie radość kosztowania czego dusza zapragnie, przywieźcie pamiątki, zaopatrzcie się na marketach w pachnące przyprawy, czy designersie podkoszulki. Szalejcie! :)

Gdzie powinienem się żywić, jeśli boję się o swój żołądek?

Polecamy Wam z całego serca jedzenie w ulicznych garkuchniach. Żywiliśmy się w ten sposób przez cały wyjazd i nigdy nie mieliśmy problemów, w przeciwieństwie do wypadów do jakiejkolwiek restauracji w Polsce. Oboje mamy dość wrażliwe żołądki, a Tajlandia po raz kolejny pokazała swoje rajskie oblicze.

Istnieje zasada by jeść tam, gdzie jedzą lokalni. A jedzą najczęściej na ulicy.
Ponieważ w ulicznych garkuchniach nie ma lodówek czy zamrażalników to produkty muszą być świeże i koniec. I są. Ponadto tam je się tyle, że nic nie czeka na chętnego, odmrażane i odgrzewane setki razy. Nie bójcie się jeść więc na ulicy, z całego serca do tego namawiamy, gdyż sprawdziliśmy to własnymi, wyczulonymi żołądkami :)
Nie pożałujecie! Pozwólcie oczom błądzić od stanowiska do stanowiska, nosom wybrać jedno spośród setek dań. Obiecuję, że przygoda z tajską kuchnią będzie niezapomniana!

Wskazówki:

  • Nigdy nie mówicie kierowcom taksówek i tuk-tuków, że jesteście pierwszy, drugi dzień w Bangkoku. Albo, że pierwszy raz. To jest przyzwolenie na spore oszustwa.
  • Nie wierzcie im też, że świątynie do których chcecie pojechać są zamknięte. To nie prawda. W ten sposób kierowcy chcą zawieźć Was w inne miejsca, za co dostaną pieniądze od właścicieli “atrakcji”.
  • Wystrzegajcie się też przed “Happy Buddha Day” o którym Wam mówią, wspominając, że akurat dziś rząd dofinansowuje paliwo i tylko po drodze zawiozą Was tu, a tu i dzięki temu za prawie darmo się przejedziecie. Skończycie na wycieczce do krawców, jubilerów i biur sprzedających wycieczki. Za dowiezienie klientów dostają pieniądze lub talony na paliwo.
  • Przed wyjazdem zapoznajcie się z tajskim savoir vivre’m. Takie obeznanie jest dobrze widziane.
  • Jeśli nie jedziecie autokarem z dworca autobusowego – sprawdźcie, czy bilet, którym chcecie jechać można kupić u kierowcy, gdyż tak najczęściej robią Tajowie. W biurach, czy budkach oferujących sprzedaż wciskają, że tylko w ten sposób można zdobyć bilet. Nie jest to prawdą – dacie się porządnie naciągnąć.
  • Targujcie się. Gdy nie chcą się ugiąć, możecie sugerować, że rezygnujecie z transakcji – machnijcie ręką mówiąc coś po polsku.
  • Jeśli chcecie dostać się taniej na turystyczną ulicę lub z niej wrócić, oddalcie się od skupiska turystów. Im mniej Taj będzie miał klientów, tym bardziej skory będzie do targowania się.
  • Im solidniej będzie przygotowani do wyprawy, tym więcej zaoszczędzicie pieniędzy. Warto znać ceny produktów i biletów, oraz posiadać mapę z zaznaczonymi dworcami, przystankami oraz lotniskami.

 

Wszystkim wybierającym się na wakacje do Tajlandii życzę udanej podróży. Rozkoszujcie się smakami, aromatami, tajskimi uśmiechami i wyspami do woli ! Nie zapomnijcie również zapoznać się z pierwszą częścią Praktycznej Tajlandii.

 

 

Dołącz do grona Kursowiczów!

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Potrzebujesz pomocy w zoogranizowaniu swojego wyjazdu? Organizowanie wyjazdów FAQ Plany podróży
16

  • Przyda się, dzięki! W październiku zatrzymuję się w Bangkoku na ok. 3 miesiące.
    Pozdrowienia :)

    • Karolina PierzchałaKarolina Pierzchała says:

      Do usług :-)
      Trzy miesiące!! Łał! To Bangkok Cię totalnie pochłonie. Zazdroszczę! Koniecznie najedz się za nas tajskiego jedzenia, zaopatrz się w masę przypraw po śmiesznie niskich cenach, napstrykaj zdjęć aż karta spuchnie i koniecznie karm nas tym wszystkim na blogu! Chętnie wrócimy do Bangkoku – choćby wirtualnie :-)
      Powodzenia!

  • Hej! Świetny poradnik! Dopiero odkrywam Waszego bloga, ale już mi się podoba :) Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi!

    • Bartosz WojdonBartosz Wojdon says:

      Dziękujemy za miłe słowa! Proszę śmiało odkrywać do woli :) Również pozdrawiamy i życzymy szerokiej drogi i lekkiego plecaka !

  • Małopolanin says:

    Pociąga mnie bardzo ta egzotyka. Gratuluje odwagi i życzę wielu kolejnych udanych podróży.

    • Bartosz WojdonBartosz Wojdon says:

      Dziękujemy:) My życzymy, abyś wyruszył tym “pociągiem go egzotyki”. Mamy nadzieję, że nasz blog chociaż trochę Ci w tym pomoże.

  • aga says:

    Świetny blog:) konkretnie i fajne – praktyczne informacje. Zdradzicie w jakiej cenie kupiliście bilety do Tajlandii?

    • Karolina PierzchałaKarolina Pierzchała says:

      Bardzo dziękujemy za miłe słowa :) Cieszymy się, że się podoba :)
      Bilety kupiliśmy za prawie 2200zł na głowę (przelot w obie strony). Można było utrafić lepiej, jednak nam się nie udało, gdyż mieliśmy mało czasu, ale nie było najgorzej :) Jeśli będziesz mieć więcej czasu na “polowanie” może się nawet udać za około 1800coś ;)
      Nie zapomnij zaglądnąć do pierwszej części praktycznych porad o Tajlandii – link na końcu w tekście :)
      Powodzenia !
      Karolina

  • Tomek says:

    Byliście może na tajskim masażu? Salonów masażu w Tajlandii jest bardzo dużo, trzeba tylko wybrać odpowiedni i można cieszyć się relaksującym tradycyjnym masażem wykonywanym przez profesjonalne masażystki odbywające szkolenia m.in w słynnej świątyni Wat Pho. Polecam!

    • Karolina PierzchałaKarolina Pierzchała says:

      Niestety nie byliśmy na tajskim masażu, jakoś nigdy się nie złożyło :) Wiem, że wypadało by zaznać tego słynnego masażu. Może następnym razem :)

  • Zocha says:

    Cala prawda o Bangkoku i Tajlandii jednakze chcialabym zwrocic uwage na to, iz targowanie to ich chyba pasja. Pozdrawiamy i zapraszamy na nasze relacje na (Ukryte przez moderatora-prosimy o niepromowanie całych stron, tylko notek związanych z tematem artykułu.)

  • Michał says:

    Super blog i cenne wskazówki. My jedziemy w czerwcu na objazdówkę po Tajlandii i Kambodży na 2 tygodnie :)

  • Kasia says:

    Wybieram się w najbliższym czasie do Tajlandii i zastanawiam się nad szczepieniami. Oczywiście wiem jakie są zalecane ale jak to z praktycznego punktu widzenia wygląda jeśli chodzi wałaśnie o Tajlandię? Wy jesteście zaszczepieni?

  • antypolityk says:

    Genialny poradnik skorzystam napewno gdyż wybieram się do tajlandii za 2 i pół miesiąca z rodziną dokładnie do bangkoku i ko samui – nigdy wcześniej tam nie byłem a już kocham ten kraj

    • Karolina PierzchałaKarolina Pierzchała says:

      Bardzo dziękujemy! :) Zawsze się cieszymy gdy ktoś skorzysta na naszych postach. Powodzenia! Na pewno będzie to wielkie przeżycie!

  • Więcej komentarzy
Zmontujemy Ci film z urlopu!

Sprawdź naszą ofertę!

DOŁĄCZ DO NAS! OBIERZ KURS NA WSCHÓD
Subskrybuj nasz kanał!

Momencik.... a może dołączysz do grona Kursowiczów?

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!

Będąc Kursowiczem
niewiarygodnie dużo zyskasz!

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!