Bartosz Wojdon

Gdy podróżowanie po odległych zakątkach naszego globu śni Ci się po nocach, ale jesteś tylko uczniakiem- studenciakiem z pustym portfelem, z pomocą w realizacji Twoich marzeń przychodzi autostop. Tak właśnie narodziła się moja pasja… A teraz wyobraźcie sobie, że ten artykuł to samochód, który właśnie zatrzymaliście. Wsiądźcie do niego, zacznijcie go czytać i zobaczcie gdzie Was wysadzę.

Jak się wszystko zaczęło?

Celem mojego pierwszego wyjazdu stały się Bałkany. Wybrałem się tam wraz z przypadkową grupą ludzi poznanych na forum internetowym. Wszyscy byliśmy ucieleśnieniem tego sztampowego przykładu ze wstępu. Kierowaliśmy się tym, żeby było tanio, jeszcze taniej i jeszcze raz bardziej spontanicznie. Przez niecały miesiąc podróżowania wydałem” aż” 400zł, w tym wliczone były dwie kary za brak biletu w autobusie (nie jestem recydywistą, ale to długgaaa historia).  Podczas wyjazdu zajadałem się burkami, bułkami z chipsami i tanimi ciastkami, myłem się mokrymi chusteczkami, spałem gdzie popadnie i podróżowałem autostopem.  Związek między mną, a tym sposobem przemieszczania się, nie zrodził się z jakiś szlachetnych pobudek, a wręcz z przyziemnej biedy rodem z raperskiego tekstu. Z czasem jednak nasza relacja nabrała barw, powstały nowe zależności i zażyłości, które postaram się Wam pokazać  wraz z bohaterami moich podróży.

No to w drogę

No to w drogę

Po 5 godzinach czekania rak płuc i modlitwa o hamulec po stronie pasażera

Pierwszą, czy każdą następną przygodę z autostopem zaczniecie od napisania kartki z nazwą destynacji i podniesienia kciuka. Później następuje faza oczekiwania, która trwa  5 minut, 10, 15, … godzinę…. 5 godzin. W fazie tej często występują syndromy zmęczenia kciuka, a w skrajnych przypadkach nawet całej ręki. Zauważalne są również objawy podobne do PMS – częste wahania nastroju. Początkowe optymistyczne nastawienie zmienia się w rozdrażnienie spowodowane zniecierpliwieniem i niebezpiecznym stężeniem spalin we wdychanym powietrzu, czasami pojawia się nagły wybuch nieuzasadnionego „Hurra-Optymizmu” (przecież ten kierowca, zatrzymał się tylko po to, żeby zapytać  Was o drogę), po którym następuje zrezygnowanie, a nawet depresja, lub niczym uzasadniony wybuch agresji (nie wolno uderzyć innego autostopowicza, tylko dlatego, że zatrzymał stopa od razu, a nie czeka jak Wy).  Jeśli poobserwujecie przez te parę godzin oczekiwania autostopowiczów, to zobaczycie jak najpierw z szerokim uśmiechem od ucha do ucha machają  do kierowców kciukami i nieba chcą przychylić im przy czytaniu kartki z destynacją podróż. Z czasem ich zapał słabnie, ręce im cierpną, doznają kontuzji kciuka, skóra skwierczy od słońca w zenicie i zaczynają kombinować – bezradnie skakać przy drodze, klękać, strzelać głupie miny. Zrobią wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę.  Jeśli i to nie przyniesie żadnych pozytywnych skutków, zaczynają wyklinać kierowców, całą tą diabelską podróż, lub siadają zrezygnowani na krawężnikach i powtarzają jak mantrę pytanie „Po co k**** ja tu przyjechałem?”.  Na szczęście każda taka historia kończy się happy endem, nie licząc tych, w których rozpadły się związki, przyjaciele znienawidzili się, doszło do rękoczynów i aktów samokaleczania. W końcu kiedyś kierowca zatrzymuje się i człowiek bezmyślnie wsiada do… ciężarówki z żywym drobiem i potem zastanawia czy on też śmierdzi jak kurza ferma, pakuje się do bagażnika zdezelowanego Forda Transita pędzącego stepami gdzieś między Gruzją i Azerbejdżanem i czuje się jak uchodźca, czy w końcu udaje mu się  zatrzymać ekskluzywne  BMW i rozsiada się swoim ukorzonym pupskiem na eleganckiej skórze, a delikatny powiew klimatyzacji daje wytchnienie jego spoconemu ciału. W  końcu po chwili rusza z piskiem opon ku swojemu celowi podróży.

Nocna podróż

Wyobraźcie sobie trzypasmową drogę szybkiego ruchu. Dzień chyli się ku końcowi. Ludzie zmierzają do domów. Cała droga jest zatłoczona, każdym pasem  jadą kolumny samochodów, a w tym jednym, ciągle zmieniającym pasy i pędzącym między nimi z szybkością ledwie 170 km/h siedzicie Wy i pierwszy raz modlicie się o hamulec po stronie pasażera. Mój kolega, chociaż sam nie boi się wcisnąć gazu do dechy i ma opinie drogowego wariata wśród znajomych, w tej sytuacji miał ogniki strachu w oczach i składał ręce do modlitwy, a ja przegrywałem właśnie kasetę VHS ze swojego życia z filmami “The best of” oraz “Epic fails of Bartosz Wojdon”. Oczywiście potem mając oboje gacie pełne strachu, wyraziliśmy uznanie dla kunsztu naszego mistrza kierownicy. Będąc w szoku ,w kółko powtarzaliśmy, że jesteśmy pod wrażeniem jego brawurowej jazdy. Nie ukrywał on swojej dumy i aprobująco kiwając głową przyjmował nasze komplementy w postaci „You are very good driver”.  Jeśliby pominąć czas oczekiwania, to dojechaliśmy o wiele szybciej na miejscu niż zajęłaby nam to podróż środkami transportu publicznego.

Autostopem dojedziemy wszędzie

Autostopem dojedziemy wszędzie

Do pokoju! Nigdzie nie jedziesz

Z równie zawrotną prędkością przechodzimy do tematu bezpieczeństwa. Myślę, że przede wszystkim dla początkujących podróżników czasami jest to problematyczne, szczególnie przy przedwyjazdowych rozmowach z rodzicami. Moi rodzice podchodzą do moich wyjazdów spokojnie, bo sami za młodu podróżowali, gdy Europa była znacznie dziksza, a jej wschodnia część właśnie przepoczwarzała się i komunistyczny kokon pękał z hukiem.

Kiedyś, zmierzając właśnie do Stambułu wraz ze swoimi znajomymi, jak to przeważnie bywa, ostatni raz swoich przyjaciół widzieli w dniu wyjazdu, gdyż kierowcy mieli inną wizję ich podróżowania i postawiali zmienić ich plany. Moja przyszła mamusia i tatuś trochę wystali się z wystawionym kciukiem zanim widok na przeciwległe, wysuszone, greckie wzgórze przesłoniła ogromna naczepa TIRa, który  zatrzymał się dla nich.

Jak to często bywa długie oczekiwanie i to, że kierowca jedzie do miejsca docelowego sprawia, że wsiadamy do środka bezrefleksyjnie i nasz wewnętrzny głos „To chyba jest niebezpieczne” traktujemy jak nadwrażliwą babcię, czyli z pobłażaniem i uznaniem za troszkę, wiedząc i tak, że zrobimy swoje. Podobnie postąpili moi rodzice i już po kilku sekundach byli w drodze do celu.  Kierowca jechał spokojnie, rozmawiali z nim na różne tematy w języku angielsko-rosyjsko-polsko-migowym. Grecki kierowca oczywiście polubił moich rodziców do tego stopnia, że postanowił im kupić prezenty nawet mimo tego, że już słońce dawno zaszło za horyzont, a większość sklepów była zamkniętych na cztery spusty.  Pewnie część  z Was podróżujących stopem przeżyła podobną sytuację. Założę się, że nie jeden raz kierowca chciał Wam coś kupić – kawę, herbatę, czy nawet coś mocniejszego. Wy, jako ludzie wychowani dziękowaliście i mówiliście „Thank you, nie trzeba,  nie nada, nie nada”.  I albo kierowca odpuszczał, albo i tak robił swoje bez waszej zgody. Jednak czy kiedykolwiek…  postanowił zmienić wasze zdanie wymachując przed nosem naładowaną spluwą?  Po takim argumencie, wyciągniętym ze schowka przez greckiego kierowcę moi rodzice postanowili nie oponować. Pożegnali się ze swoim “dobroczyńcą” z nowymi ciuchami w plecakach. Choć najedli się strachu, a prezenty , po tylu latach już dawno wyrzucili, to ta historia ich połączyła i trwa do dziś w ich wspomnieniach.

Przez stopa do serca człowieka

Zawsze będę powtarzał, że człowiek spotkany przez nas w trakcie podróży jest najważniejszy, ponieważ jest on źródłem niezapomnianych przygód i wszelkich emocji. Natura, ta ożywiona i nieożywiona może wywołać w nas euforię i łzy wzruszenia, jednak potrzebna jest ta druga osoba, w której odbijemy to, co przeżywamy. Niektórzy twierdzą, że nawet sam Bóg stworzył nas po to, aby móc być wielkim, dzięki swojemu odbiciu w nas. Dlatego autostop jest idealnym sposobem na poznanie mieszkańców, kultury i historii danego kraju. Kierowca i Ty-Autostopowicz, chociaż jesteście kompletnie obcymi osobami, oboje przekraczacie strefę komfortu, decydujecie się spędzić ze sobą kilka godzin na powierzchni kilku metrów kwadratowych pędzących, na co najmniej czterech kółkach. Cała sytuacja wręcz zobowiązuje do rozmowy i poznania siebie nawzajem. Oboje jesteście dość dziwnymi ludźmi,  patrząc na ogół społeczeństwa. Tak więc nie ma co się dziwić, że kierowcy to przeważnie  barwne charaktery i trochę dziwne osobniki z niesamowitymi historiami, ale przede wszystkim to nasi przewodnicy, od których dowiemy się znacznie więcej niż z książek, filmów,  a na dodatek nasza wiedza będzie unikalna.  Oczywiście jest i druga strona medalu, te nieraz wymuszone konwersacje są piekielnie męczące, ponieważ raczej przypominają one kilkugodzinne maratony kalamburów i zgaduj-zgadula, podczas których nasz mózg pracuje na pełnych obrotach, by zrozumieć i samemu przekazać jasno  jakąś idee za pomocą “wschodniego angielskiego”, języka polsko-rosyjskiego, czy migów i uniwersalnego kodu kulturowego. Przyznam, nie raz marzyłem o tym, żeby wsiąść anonimowo do autobusu i mieć po prostu święty spokój.  A gdy moje marzenie się spełniło, fascynacja poznawania świata dawała mi się we znaki i upomniała się o swoje. Jednak, aby dorosnąć do przekonania, jak wiele autostop wnosi do poznania świata, utwierdzić się w tym, musiałem odpuścić sobie ten sposób podróżowania. Przecież doceniamy dopiero to, co straciliśmy, lub to, co ktoś chce nam odebrać. Podobnie było ze stopem u mnie. Podróżowaliśmy po Tajlandii jedynie środkami publicznego transportu, kosztuje on grosze, więc „nie opłacało” nam się stać przy drodze z kciukiem, skoro i tak kierowcy najczęściej żądali opłaty. Z czasem zacząłem dostrzegać, że nic nie wiem o tym kraju i że historia z Tajlandii będzie uboga w bohaterów i unikalne historie. Na szczęście pewnego razu czekając kolejną godzinę na spóźniający się pociąg, powiedzieliśmy sobie „dość” i postanowiliśmy złapać stopa. Napisaliśmy kartkę i wystawiliśmy kciuka. Poczekaliśmy chwilę. Samochód się zatrzymał. Wsiedliśmy do środka. Przejechaliśmy z naszym kierowcą kawał drogi i zyskaliśmy tajskiego przyjaciela, z którym do dziś utrzymujemy stały kontakt. Nawet do siebie dzwonimy Ji jest śmiesznie. Kiedyś Wam o nim opowiemy.

Autostopowa ekipa

Autostopowa ekipa

PS:Konkurs autostopowy z pyszne.pl
Do wygrania są bony 3x50zł na zamówienie jedzenia wraz dostawą w serwisie pyszne.pl Aby otrzymać nagrodę wystarczy, że podzielicie się z nami swoimi najciekawszymi historiami związanymi z autostopem. Przesyłajcie teksty i zdjęcia na mail konkurs@kursnawschod.pl do 20.07.2014. Wybierzemy najlepsze prace. Powodzenia!

WYNIKI KONKURSU!
Bony otrzymują:

  • Asia za wspomnienia sprzed lat…
  • Paulina za autostopową cierpliwość w jakże gorącej Hiszpanii
  • Beata za historie z dreszczykiem

Życzymy pysznego!

Dołącz do grona Kursowiczów!

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Potrzebujesz pomocy w zoogranizowaniu swojego wyjazdu? Organizowanie wyjazdów FAQ Plany podróży
3

  • Autostopowiczka says:

    Cześć :)

    Kiedy można spodziewać się rozwiązania konkursu stopowego? :)

    • Bartosz WojdonBartosz Wojdon says:

      A teraz właśnie! Przepraszamy, ale jesteśmy zajęci Opaską Powstańca i sprawy stricte blogowe poszły na drugi plan.:)

  • eryk says:

    Świetnie piszesz, uśmiałem się jak norka :)
    Planuję w przyszłym roku trochę się poszwędać po Europie i bardzo liczę na autostop

  • Więcej komentarzy
Zmontujemy Ci film z urlopu!

Sprawdź naszą ofertę!

DOŁĄCZ DO NAS! OBIERZ KURS NA WSCHÓD
Subskrybuj nasz kanał!

Momencik.... a może dołączysz do grona Kursowiczów?

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!

Będąc Kursowiczem
niewiarygodnie dużo zyskasz!

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!