Bartosz Wojdon

Kolejny, antysystemowy przewodnik tym razem o wulkanie Ijen i jego atrakcjach, a także o górnikach siarki, którzy wykonują jeden z najgroźniejszych zawodów świata.

Tradycyjnie najpierw zapraszam na seans naszego filmu o górnikach siarki z wulkanu Ijen. Wykonują oni jeden z najgroźniejszych zawodów świata i są jedną z “atrakcji” Kawah Ijen.

Niebieskie ognie, największy zbiornik kwasu na ziemi i górnicy siarki

Niebieskie ognie “Blue Fire”

101

Niebieskie ognie

 

Niebieskie ognie widać tylko w nocy. Są to płonące fumarole, gazy wulkaniczne, które wydobywają z rur, które służą do skraplania siarki. Ciekawe zjawisko, ale nie dla niego przybyliśmy na Kawah Ijen.

Jezioro kwasu

103

Widok na jezioru kwasu i kopalnię siarki

 

Piękne, turkusowe jezioro na dnie krateru. Wasze ciekawskie paluszki rozpłynęłyby się w nim w mgnieniu oka, ponieważ jest największy na świecie zbiornik kwasu solnego oraz innych – siarkowego, fosforowego. Mała powtórka z chemii – kwas solny jest najsilniejszym kwasem jaki występuje na ziemi.

Górnicy siarki

Wykonują oni jeden z najniebezpieczniejszych zawodów świata. Górnicy średnio dożywają 40 lat, ze względu na ekstremalnie ciężkie warunki pracy – codziennie przenoszą trzy 90kilogramowe ładunki siarki, którą wydobywają wcześniej na dnie krateru w oparach silnie trujących gazów

90

Brzeg krateru

 

Jak dotrzeć? Bondowoso vs. Banyuwangi

Nie posłuchaliśmy autora naszego przewodnika wybraliśmy trudniejszą drogę do wulkanu Ijen, czyli drogę z Banyuwangi, Prawdopodobnie również traficie na informacje, że ta trasa jest trudno przejezdna (czyt. polna, błotnista, kamienista…). Nie jest to prawdą, ponieważ jest pokryta asfaltem,dziurawym niekiedy.

Samo Banyuwangi to nadmorskie miasta  na Jawie wschodniej z widokiem na Bali i portem z którego wypływają promy na tą wakacyjną wyspę. Do naszego miasta wypadowego można dotrzeć za pomocą pociągu, autobusu, promu, samolotu,  w zależności od Waszego budżetu i miejsca z którego wyruszacie.

My dotarliśmy pociągiem z Probolinggo późnym wieczorem. Nie popełnijcie w podobnym przypadku naszego błędu. Miasto jest bardzo długie, ciągnie wzdłuż wybrzeża. Wysiedliśmy na ostatnim przystanku w porcie,  zamiast wcześniej w centrum. Oczywiście po beznadziejnej walce, odbyła się rzeź naszych portfeli wykonana przez miejscowych taksówkarzy i wylądowaliśmy w dodatku nie w tym hotelu zamierzaliśmy.

Co można zobaczyć w samym mieście…. na pewno nie szukajcie plaży… Zastanawialiśmy, dlaczego mamy problem, żeby do niej dojść. Odpowiedź znajduje się poniżej. Patrząc na to zdjęcie wyobraźcie sobie smród rozkładających się śmieci, zwierząt i to odrażające uczucie, gdy stawiacie stopę w tym syfie.

zdj3_kursnawschod

Wysypisko śmieci z widokiem na Bali

 

Myślę, że po tym nieprzyjemnym doświadczeniu , aczkolwiek uświadamiającym skalę problemu ochrony środowiska w Indonezji, możemy wyruszyć w poszukiwaniu transportu pod wulkan. Jak zawsze możecie zdecydować się na wykupioną wycieczkę, czyli de facto wykupienie tylko transportu. Zwykle w Indonezji w cenę wycieczki  nie jest wliczony bilet wstępu. Ponad to nikt informuje o dodatkowych kosztach, dlatego często turyści dojeżdżają pod kasę parku narodowego bez wystarczających funduszy, aby wejść do środka. Szczerze powiedziawszy, nie widzieliśmy typowych biur turystycznych w Banyuwangi. Podejrzewam, że wystarczy popytać w hotelu, czy na mieście i na pewno znajdziecie oferty wynajęcia samochodu terenowego z kierowcą za około 500 tys. IRD, lub ojeka za około 200 tys. IRD

Skupmy się na dotarciu na własną rękę, czyli na wynajęciu skutera. Czasami hotele prowadzą wynajem, ale my polecamy firmę Tripolimotor na ich stronie znajdziecie adres i mapę “jak dotrzeć” do firmy. Wynajem na 24h kosztował nas 65 tys. IRD + koszty paliwa. Skutery są w bardzo dobrym stanie, aczkolwiek bez ubezpieczenia. Co ważne biuro Tripoli Motor na wtyki w policji i zapewnia, że ich klienci nie muszą się jej obawiać (czyt.  dawania łapówek, problemów z brakiem prawa jazdy indonezyjskiego). Wcześniej nie mieliśmy żadnych doświadczeń ze skuterem, motorem, czy innym jednośladem z silnikiem i to w dodatku na indonezyjskich drogach. Sprzedam Wam garść porad dla nowo upieczonych kierowców  w Azji: trzeba być zdecydowanym, mieć oczy dookoła głowy, pchać się i pamiętać, że na drodze nie panują żadne zasady.

W wielu przewodnikach znajdziecie informację, że w drogę należy wyruszyć około 1.00 w nocy. Wyruszyliśmy o północy i szczerze powiedziawszy byliśmy na styk ze wschodem słońca Trzeba wliczyć pomyłki na drodze, wejście na sam wulkan i potem zejście do krateru. Dużo zależy od Waszych umiejętności, szybkości jazdy, kondycji i ilości turystów w parku narodowym.

Pod wulkan można również dotrzeć z miasta Bondowoso, po drugiej stronie parku narodowego. Niestety tej drogi nie poznaliśmy, ale opierając się na kilku źródłach wiemy, żę w Bondwoso można znaleźć szerszą ofertę biur turystycznych, wynajmu samochodów i ojeków. Znaleźliśmy również informację, że pod wulkan kursuje transport publiczny za ok 15 tyś. IRD. A tamtejsza droga ponoć jest w lepszym stanie niż ta z Banyuwangi.

Bez różnicy, czy jedziemy z Bondowoso, czy Banyuwangi należy kierować się na Pos Paltuding  (parking/bazę rozładunkową górników/kasy parku narodowego). Przede wszystkim warto skorzystać z naszej mapy poniżej.

Tylko kasa biletowa i ruszamy!

Niestety nie udało nam się oszukać systemu i ocalić naszych  portfeli. Musieliśmy zapłacić za bilety wstępów w ekstra cenie dla “białasów” – 150(lub 120) tys. IRD. Jest to cena weekendowa, cena w ciągu tygodnia roboczego wynosi 100 tys. IRD. Okienka kasy otwierają się o 3.00 w nocy.

Szczyt krateru

Szczyt krateru

Większość osób, które spotkaliśmy w Indonezji, które były po zdobyciu wulkanu Ijen, twierdziły, że nie zapłaciły za bilety, po prostu przeszły przez bramki, mając w przysłowiowym nosie nagabywania naciągaczy i pseudo “strażników parku” . My niestety trafiliśmy na weekend, dzikie tłumy wycieczek i na bramkę wejściową zaryglowaną przez dwóch goryli – takich dużych Indonezyjczyków nigdzie indziej nie widziałem. Wmieszanie w tłum, nawet udawanie niepociumanych ruskich turystów nic nie dało.  Logiczne, że nie mogli przepuścić okazji do takiego zarobku. Natomiast w ciągu dnia, z tego co widzieliśmy, nikt nie pilnował już wejścia.

Wejście na szczyt krateru zajmuje od 1h do 2h. Dzień powoli wstaje po 4.30. Warto wziąć latarkę, ponieważ idzie się po ciemku. Trasa wiedzie cały czas pod górę, nachylenie jest małe i średnie. Ścieżka jest szeroka i mocno przedeptana, bez niebezpiecznych odcinków, jeśli można tak mówić o bezpiecznym wchodzeniu na aktywny wulkan.  W połowie drogi znajduje się budynek, przy którym górnicy i turyści odpoczywają.

104

Zejście w dół krateru

 

Teoretycznie zejście do samego krateru jest zakazane. Jest nawet tablica informacyjna. Szczerze powiedziawszy, nawet jej nie zauważyliśmy zza tłumu turystów. Prawdopodobnie górnicy będą chcieli zostać Waszymi przewodnikami, grzecznie im podziękujcie, mówiąc Terima kasih. Ścieżka na dół jest jedna, ale za to wąska, śliska i niekiedy stroma, dlatego warto zachować ostrożność w szczególności przy dużym, pchającym się tłumie. Niestety można spikować na dół. Zejście zajmie Wam około 30 minut.

Gazy wulkaniczne i zabezpieczenia przed nimi.

IMGP7158

Fumarole są piekielnie gorące, dlatego nie należy wsadzać rączek gdzieś blisko rur, otworów z których wydobywają się. Chociaż w ciągu dnia nie widać niebieskich ogni to nie znaczy, że gazy się nie palą. Chmury gazów przeważnie mają ustalony strumień, jednak czasami może się on zmienić i fumarole zaczną zmierzać w Waszym kierunku. Radzimy ich unikać. Są to mieszaniny gazów, które wywołują u górników raka płuc, podrażnienia, poparzenia, niszczą kości i krew. Wiadomo u Was nie pojawiają się takie efekty po chwili przebywania w takich oparach. Podejrzewam, że osoby mające problemy z układem oddechowym mogą odczuć silniej działanie gazów. Warte podkreślenia jest to, że żadne maseczki, chusteczki nie pomogą. Podejrzewam, że jedynym zabezpieczeniem są maski przeciwgazowe. Jeśli znajdziemy się już w takiej chmurze, w której bardzo trudno oddycha się, ciężko patrzeć, w takim przypadku należy jak najszybciej ewakuować się do miejsca, w którym nie ma fumaroli. Po chwili przebywania w chmurze gazów mieliśmy podrażnione drogi oddechowe przez dwa dni. Podobny efekt można uzyskać w krakowskim smogu.

Górnicy vs. Turyści

O tych facetach nakręcono niejeden film dokumentalny, a Wy odwiedzając Kawah Ijen zobaczycie tych bohaterów pracy ponad własne życie i zdrowie na własne oczy. Rzeczywistość może sprawić, że ich wizerunek zostanie nadwątlony. Mimo chorób i ciężkiej pracy są to ludzie uśmiechnięci, często z papierosem w ustach i próbujący zarobić trochę rupii na Was. Nie można generalizować są to ludzie o różnych charakterach – jedni obdarzą Was uśmiechem i rozmową “za darmo”, inni za to, za zdjęcie, czy w ogóle za nic  zażądają  pieniędzy, Z takiego stanu rzeczy zdawaliśmy sobie sprawę od początku, dlatego byliśmy wstrzemięźliwi w kontaktach z górnikami. Naszą czujność uśpił Tony, który z własnej woli zaczął nam tłumaczyć jak działa kopalnia i nie zażądał od nas pieniędzy. Potem poczęstowaliśmy go naszym śniadaniem, pocztą pantoflową wielu górników dowiedziało się, że rozdajemy jedzenie i pytało się czy jeszcze coś zostało nam ze śniadania. Później nasz nowy “przyjaciel” zaproponował nam wycieczkę do fabryki siarki i odwiedziny w jego domu. Koniec czasu wypożyczenia skutera i check-out był coraz bliżej, ale zgodziliśmy się na propozycję. W telegraficznym skrócie – zaliczyliśmy wszystkie punkty programu, nasz skuter był brudny jak świnia, prawie spóźniliśmy się na check-out, a na końcu usłyszeliśmy “You pay me”. A my niestety “We not pay you” oszustom i naciągaczom. Mamy nadzieję, że to była lekcja dla Tony’ego i również dla Was.

Tony - nasz "przyjaciel"

Warto zobaczyć Kawah Ijen!

Kawah Ijen jest to miejsce, które można zobaczyć w programach dokumentalnych, podróżniczych. Z perspektywy fotela przed telewizorem są to miejsca dalekie, niedostępne, a prawda jest inna. Nie tak trudno nakręcić film o górnikach siarki, zobaczyć jak żyją i uświadomić, że wiele rzeczy nie jest tak nieosiągalnych jak nam na początku wydaje się. Poza tym sama jazda skuterem to była niezła przygoda, wejście na wulkan i zejście do krateru obfitują piękne, ciekawe i niecodzienne widoki. Szczerze powiedziawszy Kawah Ijen wraz górnikami siarki jest jedynym takim miejscem na świecie.

Dołącz do grona Kursowiczów!

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Potrzebujesz pomocy w zoogranizowaniu swojego wyjazdu? Organizowanie wyjazdów FAQ Plany podróży
0

    Więcej komentarzy
Zmontujemy Ci film z urlopu!

Sprawdź naszą ofertę!

DOŁĄCZ DO NAS! OBIERZ KURS NA WSCHÓD
Subskrybuj nasz kanał!

Momencik.... a może dołączysz do grona Kursowiczów?

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!

Będąc Kursowiczem
niewiarygodnie dużo zyskasz!

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!