Karolina Pierzchała

Czytelniczko! Zastanawiasz się jak spakować damski plecak? Poszukujesz porady?
Jeśli pierwszy raz pakujesz plecak na kilkutygodniową podróż pewnie masz wiele wątpliwości co zabrać, a na dodatek wydaje Ci się, że na tak długi wyjazd potrzebujesz z pewnością dużego bagażu. Nic bardziej mylnego!

Ja będąc nowicjuszem miałam Bartka, który mając doświadczenie, przed pierwszym wyjazdem przeglądnął mój plecak i wyrzucił z niego połowę rzeczy. I bardzo dobrze zrobił. Odciążył mój plecak i doradził co się przyda, a co nie. Ale patentów na “damski plecak” musiałam nauczyć się sama. I dziś się z Wami nimi dzielę.
W Internecie znajdziecie wiele ogólnych poradników jak się spakować i co zabrać dlatego ja dzisiaj skupię się jedynie na kwestii jak spakować damski plecak. Trików, które dla Was przygotowałam nauczyłam się na własnym doświadczeniu i błędach więc są wypracowane i dla mnie sprawdzają się idealnie :) Jest to pierwsza z dwóch części tego poradnika. Na końcu notki znajdziecie link do części drugiej.

Kiedy pierwszy raz jechaliśmy do Azji byłam pełna obaw. Był to mój pierwszy “backpackerski” wyjazd i wiedziałam, że cały dobytek nosić będę musiała ze sobą, na plecach, przez większość czasu. Wydawało mi się, że nie podołam, bo moja kondycja nie była i nie jest najwyższych lotów i z targaniem ciężarów zawsze miałam problem, a na długi wyjazd trzeba być przygotowanym na wiele opcji. Te właśnie obawy skłoniły mnie do poszukiwania patentów na zmniejszenie wagi i rozmiarów plecaka, mając przy tym wszystko co mieć trzeba, a nawet znaleźć miejsce na kilka babskich dodatków umilających podróż.

Trzeba mieć siłę na noszenie damskiego plecaka :)

Trzeba mieć siłę na noszenie damskiego plecaka :)

Jeśli nawet masz lepszą kondycję i jesteś fizycznie dość silna to tak pierwszą i najważniejszą zasadą przy pakowaniu jest WAGA PLECAKA. Po co się męczyć?! Waga mojego plecaka nigdy nie przekracza 10kg. Zazwyczaj waży on ok. 8-9kg. Zasada numer dwa to PRAKTYCZNOŚĆ I WIELOFUNKCYJNOŚĆ.
Przedstawiam Wam kilka porad i trików pozwalających zmniejszyć wagę naszego damskiego plecaka i kilka porad co wziąć, a czego unikać:

Kosmetyki

O ile mężczyźni w kwestii kosmetyków zazwyczaj zadowalają się zestawem mydło + pasta + antyperspirant, o tyle my zazwyczaj mamy większe zapotrzebowanie. Oczywiście możemy zaopatrzyć się w taki minimalny zestaw, ale jeśli nie chcecie by po powrocie wasza cera i włosy kwiczały z zaniedbania pomyślcie o szerszym wyborze w Waszej kosmetyczce.
Podstawą oczywiście są mini-kosmetyki, które zakupimy w większości drogerii lub przelania dużych wersji kosmetyku do mniejszych, plastikowych buteleczek. To banał, każda z nas ma to opatentowane.
Zawsze zaopatrzam się w taką ilość produktu jaką będę potrzebować podczas wyjazdu, a często mniej – o ile nie jedziecie do dzikiej dżungli, sklepów będzie pod dostatkiem.
Stosujcie bardziej praktyczne zamienniki codziennych kosmetyków.
Na przykład zamiast płynu do demakijażu – mokre chusteczki, ważą dużo mniej, a można wytrzeć nimi też ręce.

Możliwe, że chcecie wziąć ze sobą kosmetyki do makijażu. Chociaż ja w podróży raczej się nie maluję, to czasami, zwłaszcza w długich wojażach, potrzebuję poczuć, że o siebie dbam, lub zwyczajniej chcę poprawić swój wygląd do zdjęć, które mają być pamiątką.
Z kosmetyków kolorowych zabieram minimum: dobry korektor i tzw. Lip & Cheek Stain czyli czerwony/różowy płyn barwiący, który posłużyć może zarówno do muśnięcia kolorem policzków jak i ust. Mój jest mniejszy od pomadki i daje świetny efekt.
Korektor również jest wielofunkcyjny. Taki wielkości pisaka waży niewiele i nadaje się zarówno pod oczy jak i na wypryski. Zazwyczaj stosuję go do czasu aż się nie opalę. Odradzam tusz do rzęs – pot , deszcz, ocieranie twarzy sprawi, że zamiast pięknych wachlarzy na oku niczym u gejszy bliżej nam będzie do pandy.
Pamiętajmy o ochronnej pomadce do ust z filtrem.
Włosy i słona woda. To słabe połączenie.

Gotowa do podboju!

O włosy w podróży teraz staram się dbać. Wcześniej wydawało mi się, że wystarczy mi szampon i kilka tygodni bez większego dbania o nie im nie zaszkodzi.
Boleśnie przekonałam się o moim błędnym myśleniu po powrocie z Tajlandii- upał, słońce, wiatr, piasek, słona woda, ścisłe wiązanie ich gumką i upychanie pod czapką zrobiły swoje i włosy regenerowały się wiele miesięcy.
Teraz przed wyjazdem zawsze je podcinam a ze sobą pakuję miniaturowy olejek arganowy, wielkości mojego kciuka, który wcieram w końce zawsze po umyciu głowy. Olejek ma też wiele zastosowań, można nim natłuścić suchą skórę, użyć na usta w formie błyszczyka lub pomadki ochronnej, a forma oleju jest niezwykle wydajna.

Krem do twarzy wybieram zawsze sprawdzony by uniknąć przykrych niespodzianek. Zawsze z filtrem! Dzięki temu za jednym zamachem twarz nawilżam i chronię przed słońcem. Wybieram zawsze krem w plastikowym opakowaniu, a najchętniej w tubce. Nigdy w szklanym – to drastycznie zwiększa wagę kosmetyczki i zwyczajnie może się potłuc, a Wasz plecak wiele przejdzie.

Zawsze mam ze sobą też małe opakowanie klasycznego kremu Nivea albo Bambino, nadaje się do ciała, twarzy, rąk i nic tak nie koi oparzeń słonecznych jak on. Polecam również pęsetę, nawet nie ze względu na możliwość regulacji brwi (co też jest plusem), ale też jest bardzo praktyczna, chociażby przy próbach napraw, lub gdy wbije nam się drzazga. Warto mieć też niewielkie lusterko i mini szczotkę do włosów – duża jest nieporęczna i sporo waży.
Reszta kosmetyczki to już damsko-męska klasyka w wersji mini: szampon, mydło, filtr słoneczny, pasta itp. ale nie o tym dziś.

Wystrzegam się drogich kosmetyków. Jeśli okaże się, że coś mi się nie przydaje, a kosztowało parę groszy bez wyrzutów sumienia mogę to wyrzucić, albo sprezentować komuś w podróży.

Myślę, że warto wspomnieć również o tamponach! Tak, tak ! W wielu częściach świata są one nie do dostania lub występują niezwykle rzadko, a ich cena jest horrendalna. Mając jednak opcję zakupu na miejscu weźcie ze sobą choć kilka sztuk w razie niespodzianki.

Ubrania

Wszędzie przeczytacie – podróż backpackerska to nie rewia mody! I zgadzam się z tym, to prawda…. ale bez przesady. Czytałam porady, żeby brać ze sobą sfatygowane ciuchy, najlepiej reklamowe, darmowe T-shirty, których pewnie każdy ma mnóstwo w domu, a których nie będzie nam szkoda gdzieś zostawić, wyrzucić, pobrudzić, potargać. Ten brak sentymentu do branych ciuchów to dobra rzecz, ale zastanówcie się czy chcecie później oglądać i pokazywać swoje zdjęcia z podróży w rozciągniętej koszulce z wielkim logo firmy wędliniarskiej albo farmaceutycznej? Chyba niekoniecznie.
W podróż zabieram ze sobą tylko koszulki sportowe kupione za parę groszy w Decathlonie. Choć są dalekie stylem od tego, który noszę na co dzień i w którym dobrze się czuję, to są ultra-lekkie (plus zarówno dla pleców noszących plecak jak i ciała noszącego koszulkę np. w tropikalnym upale), momentalnie schną i są oddychające. Umówmy się, są one niesamowicie praktyczne, choć raczej takie koszulki nie podkreślą zbyt naszej sylwetki. Możemy jednak zawsze zdecydować się na ulubiony, wesoły kolor, albo wzór. Staram się nie brać koszulek na ramiączkach – raz że ramiona spalają się słońcem w tryg miga, a dwa że chcę zabezpieczyć moje ramiona przed otarciem od plecaka. Zabieram ze sobą zazwyczaj 4 takie koszulki. I to w 100% wystarczy, nawet na 2 miesiące w Indonezji :) pranie można robić co 2-gi, 3-ci dzień.

Jeśli sandały, to tylko ze skarpetkami!

Jeśli sandały, to tylko ze skarpetkami! ;)

Eleganckie sandały fajnie wyglądają do sukienki. Ale ja ze sobą nie biorę ani sukienki ani takich sandałów. Miejskie sandały z paseczkami nadają się na niedzielny spacer, ale na całodzienne, wielotygodniowe zwiedzanie się zwyczajnie się nie sprawdzą – są zbyt płaskie, niewygodne i bardzo męczą stopę. Wybieram zawsze sportowe sandały z grubymi paskami, które nie wrzynają się. Oprócz tego sportowe, zakryte buty. Zwracam uwagę by były lekkie bo buty biorą duży udział w ciężarze plecaka. Sukienki również są nie praktyczne, ani w tym przysiąść na chodniku po turecku studiując mapę, ani schylać się. Nic tylko świecimy majtkami. Ja rezygnuję. Jadąc w cieplejsze regiony stawiam na dwie pary krótkich spodenek, jedne długie, lekkie spodnie i jedne legginsy ( nadają się solo i pod spodnie jako ocieplacz, oraz do spania w zimniejsze dni – znów kilka funkcji!)

Jeśli chodzi o bieliznę również wystarczą 4 komplety. Osobiście wybieram zawsze te, z cieniutkiego, elastycznego nylonu. Bawełna jest dla nas pewnie lepsza, ale schnie godzinami i jest cięższa. Biustonosze – tylko jednowarstwowe, sportowe z tego samego materiału. Są miękkie, lekkie, wygodne i tak samo szybko schną. Odpuście klasyczne biustonosze z gąbkowymi miseczkami. Miałyście kiedyś taki kostium do pływania? Ile sechł? Ponadto wszelakie fiszbiny, ich cienkie ramiączka mogą zwyczajnie obetrzeć.

meskiplecak

Ponoć to my pakujemy bzdury! Ale nie nosimy, tak na wszelki wypadek, przez 3 tygodnie pustych butelek.

Obowiązkiem jest oczywiście bandamka. Jest to akcesorium zarówno dla kobiet jak i mężczyzn, ale u nas zdaje się mieć jeszcze więcej zastosowań niż u panów – można nią związać włosy, czy użyć jako kolorowej opaski, apaszki. Cienko zwinięta i założona na rękę nie tylko świetnie ociera pot z czoła, ale i wygląda jak wzorzysta bransoletka. UWAGA! Po każdym wyjeździe znika w praniu i już nigdy więcej jej nie zobaczycie! Potwierdzone info, na 100%.

Warto mieć ze sobą również poręczną saszetkę. Według mnie odpadają wszelkie torebki na długim pasku nonszalancko przewieszone, gdyż ciężko je kontrolować gdy dyndają z tyłu i mogą stać się łupem kieszonkowców. Lepsza jest biodrowa saszetka. Ja wszelkie dokumenty i pieniądze chowam do niewielkiej saszetki na szyję i zawsze wsadzam pod bluzkę (nikt nie szarpnie przebiegając), resztę mniej istotnych rzeczy pakuję do aparatowej torby, którą zawsze trzymam z przodu i bardzo pilnuję ze względu na cenną zawartość.

Przed zaopatrzeniem się w ubrania do danego kraju warto wziąć pod uwagę lokalna kulturę i tradycje. Zabierając ze sobą wydekoltowane koszulki na ramiączkach i zbyt krótkie spodenki do krajów, w których taki ubiór jest źle postrzegany jest po prostu nie na miejscu.

plecakspioszek

Nie ma chłopaka pod ręką. Plecak będzie idealną poduszką.

Jak spakować damski plecak? Wymieńmy się doświadczeniami!

Jeśli jesteście łakome na więcej babskich trików w pakowaniu to zapraszam na drugą część poradnika, w której opowiem o akcesoriach i damskiej apteczce.

Masz pytania? Przemyślenia? Własne triki, które przydadzą się mi i innym czytelniczkom? Napisz komentarz! :) Wymieńmy się doświadczeniami i razem spakujmy damski plecak :)

 

 

Dołącz do grona Kursowiczów!

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Potrzebujesz pomocy w zoogranizowaniu swojego wyjazdu? Organizowanie wyjazdów FAQ Plany podróży
4

  • marek says:

    napisane lekko, konkretnie i na temat :)

    • Karolina PierzchałaKarolina Pierzchała says:

      Dzięki! Cieszę się, że notka znajduje też męskich przychylnych odbiorców :)

  • Mmalena says:

    Fajny poradnik, ale z niektórymi rzeczami nie jestem w stanie się zgodzić :) Ja bez tuszu i do tego jeszcze eyelinera nigdzie się nie ruszam :) I nie ważne ile jest stopni i jakie warunki. I jak panda nie wyglądam (chyba, że przez sekundę), kwestia wprawy i samozaparcia ;-)
    Bluzek biorę trochę więcej, bo czasem jest chłodno i nie wyschną, a na pralnie nie ma czasu. Raz się wkopałam ze zbyt mała liczbą bluzek i teraz wolę mieć kilka więcej na plecach i luz ;-)
    Myślę, że ile osób tyle sposobów na spakowanie się. Ja np. nienawidzę saszetek na szyję – dostaje szału na sam ich widok, ale zawsze mam taką pod-ubraniową na biodra :) Z Torby na aparat dawno zrezygnowałam i wożę aparat w neoprenowych pokrowcach w plecaku podręcznym. Oszczędzają miejsce, chronią. Moje odkrycie sprzed dwóch lat. :)
    ps. sukienkę też zawsze mam jedną – na wszelki wypadek ;-)

    • Karolina PierzchałaKarolina Pierzchała says:

      Hej! Dzięki za komentarz. Myślę, że nie ma się z czym zgadzać lub nie zgadzać, bo tak jak pisałaś ile osób tyle sposobów. Podzieliłam się moimi osobistymi radami, które sprawdzają się u mnie :) Fajnie, że podałaś swoje patenty. Im więcej wymienimy się w damskim gronie, tym więcej trików się nauczymy i każda znajdzie coś dla siebie :)
      Też nie lubię saszetek na szyję. Nie są wygodne i na zdjęciach, pod bluzką wyglądają jak ciąża spożywcza :D Ale dają mi poczucie bezpieczeństwa, że siedzą głęboko pod bluzką i nikt się tam nie dostanie. Rozważam jednak przerzucenie się na saszetki biodrowe pod ubranie. Nawet ostatnio miałam kupić, ale były za wąskie i nie mieściły paszportu.
      Jeśli chodzi o torbę na aparat to akurat ja ją muszę mieć. Aparat to u mnie druga po paszporcie najważniejsza rzecz i muszę mieć ją z przodu przed oczyma, ew z boku pod ręką. Nosząc aparat na plecach czułabym dyskomfort. Ot takie zboczenie :D
      Mi 4, 5 bluzek wystarcza normalnie i wystarczyło nawet na 2 miesiące po Indonezji, ale pewnie jadąc do zimniejszego kraju wzięłabym z dwie więcej na wypadek gdyby pogoda nie dopisała na pranie. A jeśli chodzi o tusz – gdy się pocę wycieram twarz rękawem/ przedramieniem non stop, nie wyglądałoby to zbyt dobrze :D
      PS. Czasem zdarza mi się mieć sukienkę, ale tylko wtedy, gdy nie wytrzymam i kupię w podróży na lokalnym targu :)

      Pozdrowienia! :)

  • Więcej komentarzy
Zmontujemy Ci film z urlopu!

Sprawdź naszą ofertę!

DOŁĄCZ DO NAS! OBIERZ KURS NA WSCHÓD
Subskrybuj nasz kanał!

Momencik.... a może dołączysz do grona Kursowiczów?

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!

Będąc Kursowiczem
niewiarygodnie dużo zyskasz!

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!