Bartosz Wojdon

Dla koneserów wina podróż do Gruzji, jest cofnięciem się w czasie, dotarciem do źródeł swojej pasji, a dla ludzi lubiących „procenty” świetną okazją, żeby napić się we wspaniałej atmosferze z twardymi kompanami do kieliszka.

W artykule “Podróż do źródła” postawiłem między innymi pytanie „Skąd pochodzi tradycja winiarstwa?”. Większość osób wskaże Francję, Włochy, może Hiszpanię czy Grecję. I popełni błąd. Uprawę winorośli rozpoczęto w Gruzji 7 do 5 tysięcy lat przed naszą erą. Tak, że mitologiczni Argonauci popijali wino poszukując złotego runa.

Dla koneserów wina podróż do Gruzji, jest cofnięciem się w czasie, dotarciem do źródeł swojej pasji, a dla ludzi lubiących „procenty” świetna okazja, żeby napić się we wspaniałej atmosferze  z twardymi kompanami do kieliszka.

Winni Gruzini

W Gruzji prawie każde gospodarstwo domowe produkuje własne wino w ogromnych ilościach, ponad 40 litrów na rok. Jeśli jest planowana jakaś ważna uroczystość rodzinna, na przykład ślub, produkuje się go więcej, ponad 60 litrów. Ilość jest zadziwiająca, ale dla Gruzinów każda okazja jest dobra, żeby się napić, a spotkanie z Wami będzie idealne, aby wznieść niejeden toast. Ponad to należy pamiętać spożywają go dość sporo, więc te liczby nie powinny dziwić.

Piją wino przeważnie ze szklanek, a także z rogu, na przykład przy „bruderszafcie”. I tu jest pewien haczyk, bo rogu nie da się go postawić. Trzeba wypić całą jego zawartość, a muszę zaznaczyć, że może się w nim zmieścić nawet do 2 litrów wina. Dość sporo do spożycia na raz, więc ilość wypitego wina z rogu to idealna przechwałka dla Gruzinów.

Winna tradycja

Wino stanowi podstawę tradycji biesiadowania. Która jest bardzo istotna w gruzińskiej kulturze i silnie zakorzeniona w ich życiu społecznym. Zachęcam was do lektury “Supra – gruzińska supra”, gdzie opisuje tą tradycję. Prawdziwa biesiada wymaga suto zastawionego stołu, ale też alkoholu. Tak jak napisałem biesiadowanie w życiu Gruzina jest niezmiernie istotne, co pociąga, to że wino też staje się ważne. Pomaga ono przełamywać pewne bariery w nas, tworzy atmosferę wokół stołu. To nim wykonujemy pewne rytuały, toasty, czy „bruderszaft”. Ułatwia nam nawiązywanie, wzmacnianie więzi społecznych i rodzinnych.

 Gdzie próbować?

Nie warto kupować win w sklepach, nie są zbyt górnolotne – podobne do mołdawski sikaczy. Po drugie taki alkohol dostaniemy i u nas, a nie po to zawitaliśmy na kaukaz. Gdy już musimy kupić wino w sklepie, warto zapytać się o takie, które jest domowe, spod lady, robione przez kogoś miejscowego. Wtedy dostajemy produkt prawdziwy i unikatowy stworzony przez miejscowego winiarza. Ale mówiłem teraz o ostateczności, jeśli nikt z nami nie chce biesiadować. Innym sposobem na zdobycie trunków jest popytanie miejscowych, czy nie są w stanie odsprzedać nam butelki ze swojej domowej kolekcji . W przypadku moim i moich znajomych tak się właśnie stało. Szukaliśmy miejscowego wina, sklepy puste, zaczęliśmy pytać. W końcu trafiliśmy na pewnego starszego pana chętnego do odsprzedania nam butelki przedniego miejscowego wina. Gdy okazało się, że jesteśmy z Polski, a sprzedający dobrze nasz kraj zna, dostaliśmy butelkę w prezencie „na zdrowie” Było to kompletnie inne wino niż do tej pory piliśmy. Czerwone, wytrawne, ale o wyrazistym owocowym bukiecie. Była w nim nuta słonecznego wzgórza, rozpływający się smak pustynnego azerskiego powietrza i chłodu z przepastnego Kaukazu. Po prostu miód w gębie. Było smaczne, a nie tylko zwiększało procenty we krwi.

Często bywa tak, że wina gruzińskie mają spełniać to jedno zadanie – rozrzedzać krew. W najlepszym wypadku, gdy zostaniemy zaproszeniu na biesiadę, czekają was toasty białym wytrawnym winem, za Nas, za Was, za wszystkich Świętych. Zimne, wyciągnięte prosto z głębokiej piwniczki smakuje wyśmienicie z chaczapuri, kofteci, czy szaszłykami. Orzeźwia i rozluźnia. Wina te cechują się dużą ilością alkoholu, więc picie szybko przyniesie efekty. Ale im dalej w las, tym ciężej. Raczej nie istnieje możliwość, aby odmówić. Na raty też nie wypada pić. Gospodarz ciągle dolewa i wznosi toasty. Modliłem się, aby trwały one tak długo jak słyszałem z opowieści, żeby mieć chwilkę przerwy. Picie wina ciągnie się w nieskończoność, a nasz żołądek ma skończoną pojemność. Pełne dzbany zastępują puste Siedzie i modlę się o koniec biesiady, bo poziom wina przekroczył alarmowy i był gdzieś w okolicach grdyki. Z każdą szklanką bałem się, że wino wyleje mi się uszami. Rano czułem wstręt do wina – owocu pięknej i starej tradycji winiarstwa. Jedynym pocieszeniem były ból głowy gospodarza, potwierdzone słowami „Oj! sjewodnia nie budziem pic”(„Oj. Dzisiaj nie pije.”)

Będąc w Gruzji grzechem jest nie spróbować tamtejszego wina. Nie tylko aby poznać jego walory smakowe, ale żeby zaznajomić się z kulturą Kaukazu Wino jest długowieczną tradycją i ważnym „narzędziem” w obyczajowości Gruzinów. Większość z nich dba i kultywuje wiekową tradycję winiarstwa. Tak, więc jeśli jesteście podróżnikami otwartymi na ludzi i nie boicie się kontaktów z miejscowymi, to nie raz zostaniecie zaproszeni na gruzińską suprę, gdzie wino będzie gościć na stole. Pamiętajcie, to nie będzie tylko beztroskie pijaństwo, ale źródło waszych wspomnień i przyjaźni na całe wasze życie.

Dołącz do grona Kursowiczów!

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Potrzebujesz pomocy w zoogranizowaniu swojego wyjazdu? Organizowanie wyjazdów FAQ Plany podróży
4

  • Niektórzy naukowcy przesuwają nawet granicę winiarskiej tradycji na Kaukazie do 8000 lat – to sporo :-) Coś ci się z liczbami pomyliło – produkują 600 litrów na osobę i tego alkoholu jest zdecydowanie za dużo, co niestety w ostatnich latach przekłada się na gigantyczną ilość alkoholików. Często “uświęcona tradycja” jest przykrywką do rytualnego upijania się a z gościem to picie staje się bardziej nobilitowane… Stąd częste zaproszenia na “adin stakanczik”. Wino czy czacza to prócz zieleniny jedyny tani i dostępny produkt. Sztuka toastu też w zaniku i coraz bardziej zminimalizowana, ale jak się ma szczęście to na endemity się trafi :-) Podrzucam też legendę o “wynalezieniu wina” – http://obliczagruzji.monomit.pl Powodzenia :-)

    • Bartosz WojdonBartosz Wojdon says:

      Liczby opieram na tym co Gruzini mówili. Nie zaglądałem to statystyk, więc może Anno masz rację z 600 litrami na głowę. Patrząc na społeczeństwo nie jako turysta, ale jako mieszkaniec na pewno problem alkoholu może być poważny. Oczywiście tak jak pisałem w notce faktycznie “przeginają” z ilością podczas biesiad. Wiadomo, że alkohol + bezrobocie = problem i tego się nie da ukryć. Ale piszę jako turysta – gość w ich kraju i dla mnie to nie był problem absolutnie. Dzięki ich gościnności i zamiłowania do procentów przeżyłem najpiękniejszą wyprawę do tej pory i też najlepszy miałem kontakt z normalnym obywatelem, nawet jeśli tego alkoholu nie było. Wschodnia tradycja z której się wywodzimy, czy tego chcemy czy nie, miała sobie obowiązek napicia się z gościem, ugoszczenia go. W Gruzji mimo tego, że byłem kompletnie obcy zaznałem tego i to mnie oczarowało, w innych krajach tego nie zaznałem. Co do “sztuki toastu” to faktycznie jest niezauważalna i raczej można o niej tylko poczytać.

      Dziękuję za komentarz i podesłaną lekturkę!
      Pozdrawiam

  • Dookolawina says:

    Anna ma rację. 40 – 60 l to ilości mikroskopijne. Zgubiłeś
    gdzies po drodze z Gruzji jedno „0”.

    Najstarsze ślady wina to 8 500 lat p.n.e. zostały znalezione w wykopaliskach archeologicznych (amfory) na terenach dzisiejszej
    Gruzji, Armenii, Iranu i wsch Turcji (prof. Patrick McGovern, dyrektor Biomolecular Archaelogy Laboratory for Cuisine, Fermented Beverages & Health, Penn State Museum of Archaelogy & Anthropology).

    Dzieje natomiast samej winnej latorośli są o wiele dłuższe i sięgają Trzeciorzędu. Wtedy to, a więc ponad 60 mln lat temu, nasz glob porastał gdzieniegdzie praprzodek dzisiejszych winnic. Protoplasta ów, vitis sezannesis, przeszedł od tego czasu wiele tak transformacji, jak i zmiennych kolei losu, aby w końcu, 8 000 lat p.n.e ukształtować vitis vinifera, z której to gron tłoczone są obecnie wszystkie wina świata. Po dziś dzień
    rzeczona rośnie dziko, w formie lian porastających lasy w rejonie Kaukazu.
    Wiecej: http://www.pastylka.com.pl

  • Anna Janicka-Galant says:

    W formie lian rośnie w Guri, regionie Gruzji znanym z aborgennej winorośli (tak to tutaj określają). Zdarza nam się pić wina z unikatowych szczepów winorośli, których sorta nie wchodzą do przemysłowej produkcji i niektóre są wspaniałe…

  • Więcej komentarzy
Zmontujemy Ci film z urlopu!

Sprawdź naszą ofertę!

DOŁĄCZ DO NAS! OBIERZ KURS NA WSCHÓD
Subskrybuj nasz kanał!

Momencik.... a może dołączysz do grona Kursowiczów?

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!

Będąc Kursowiczem
niewiarygodnie dużo zyskasz!

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!