Karolina Pierzchała

We Francji wjechać na wieżę Eiffla. We Włoszech zobaczyć koloseum i zjeść prawdziwą pizzę. W Anglii zobaczyć londyński Big Ben i zmianę warty pod Pałacem Buckingham. W Portugalii posłuchać muzyki fado i przejechać się żółtym tramwajem. A w Tajlandii? Przejechać się na słoniu?

Niewinne atrakcje czy okrutny biznes?

Wyjeżdżając do poszczególnych krajów zazwyczaj chcemy zaliczyć obowiązkowe, turystyczne, najbardziej popularne atrakcje. W krajach Azji południowo-wschodniej często takimi obleganymi atrakcjami są wszelkie aktywności dotyczące dzikich zwierząt – przejechanie się na grzbiecie słonia, pogłaskanie tygrysa, zobaczenie występu zabawnych delfinów. Cóż złego mogłoby być w chęci kontaktu, obcowania z tak cudownymi zwierzętami? Czyż grający w piłkę słoń lub skaczący przez obręcz delfin nie przynoszą mnóstwo radości? Czy zdjęcie z tygrysem nie będzie fantastyczną pamiątką do pochwalenia się znajomym? Co w tym złego??

By zrozumieć jakim okrucieństwem ociekają te z pozoru niewinne turystyczne miejsca trzeba spojrzeć głębiej niż na przyjemną otoczkę tworzoną przez biznes turystyczny w Azji i poczytać choć odrobinę przed wybraniem się w takie miejsca, bo brak wiedzy u turystów w tym zakresie jest powodem dla którego owe atrakcje wciąż są tak popularne.

Przytulić tygrysa

Około miesiąca temu Internet obiegła mrożąca krew w żyłach informacja ze słynnej Tiger Temple – Świątyni Tygrysów mieszczącej się Tajlandii. W prowadzonej przez mnichów, masowo odwiedzanej przez turystów “świątyni” można było zrobić sobie zdjęcie z prawdziwymi tygrysami, takie z bliska, bez klatki, z pogłaskaniem, przytuleniem – nic dziwnego, że robiła furorę wśród odwiedzających. Pogłaskać tygrysa! Prawdziwego. Fantastyczna sprawa, nie? Nie.

Czy turystom przychodzi choć przez chwilę do głowy dlaczego groźne, dzikie zwierzęta są tak ospałe i spokojne? Przytwierdzone łańcuchami do podłoża w pełnym słońcu ledwo drgną gdy rzesze turystów w pośpiechu podchodzą pozować do fotografii. Czy takie zachowanie jest normalne dla tygrysa? Nie, tygrysy faszerowane są narkotykami, a wyrywanie im pazurów jest na porządku dziennym. W ośrodku można również przytulić się i nakarmić malutkie tygrysiątka, ale czy nie powinny one być z matkami? Odbierane matkom i przerażone młode służą jako żywe maskotki. Ale to tylko czubek góry lodowej.

Na ową świątynię z powodu problemów prawnych około miesiąca temu wydany został nakaz zamknięcia. Gdy wdrożono procedury likwidacji ośrodka dokonano przerażających odkryć. Nie mówiąc już o tym, że pracownicy świątyni na polecenie “dobrodusznych” mnichów powypuszczali tygrysy i zostawili bez nadzoru oraz odmawiając ich karmienia aby utrudnić zadanie wywożenia tygrysów wojsku, choć w tym samym czasie cały czas sprzedawano bilety. Najbardziej przerażające było jednak to, że w zamrażalnikach znajdujących się w Tiger Temple odkryto zwłoki dziesiątek tygrysiątek oraz innych zwierząt, jak również skóry, amulety i innewyroby z dzikich zwierząt. “Świątynia” najprawdopodobniej była przykrywką pod handel tymi nielegalnymi wyrobami. Wszystko pod czujnym okiem “świątobliwych” mnichów.

Dalej macie ochotę pogłaskać tygrysa?

1

Oglądać dżunglę z grzbietu słonia.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to wyjątek, że w każdym biznesie zdarza się wpadka, że przecież to nie przekreśla innych atrakcji z udziałem dzikich zwierząt. Bo co niby takiego złego może być w przejażdżce na słoniu? Albo w oglądaniu jak słonie grają w piłkę, przecież gra w piłkę to dobra zabawa. Albo słonie malujące obrazy, przecież nie dzieje im się żadna krzywda.

Jednak turysto, zastanów się, czy to jest normalne zachowanie słonia, czy też przypadkiem by nauczyć słonia gry w piłkę trzeba go tresować? Ale jak wytresować tak ogromne zwierzę jakim jest słoń?

Słonie to duże i silne zwierzęta, rozwścieczone mogą wyrządzić ogromną krzywdę. Spróbuj takiego wielkoluda zmusić by robił co Ci się żywcem podoba i to wbrew swej naturze. Bo przecież prośbą go nie przekonasz, nie miłym słowem, nie zachęcającym poklepaniem po zadzie. Więc jak? Trzeba złamać mu psychikę.

“Dobrze” zabrać się za słonia jeszcze gdy jest malcem. Wtrąca się go do ciasnej klatki i bez ustanku bije i głodzi, i straszy ogniem, i znów bije. Ostrymi hakami traktuje się najbardziej czuje miejsca u słonia, głównie głowę, uszy, trąbę. Trzeba go zastraszyć, złamać, tak by już zawsze widząc człowieka był posłuszny, bał się o własne życie, wiedział że nie może się sprzeciwić.

Do wyuczenia sztuczek takich jak chociażby stawanie na głowie używa się specjalnych haków, które wbija się w najbardziej delikatne miejsca i choć może się wydawać, że słoń ma grubą skórę, to zapewniam Was, że jest ona bardzo delikatna i wrażliwa, a ten olbrzym jest w stanie poczuć użądlenie owada. Treserzy wykorzystują tę wrażliwość bez skrupułów wbijając haki i zmuszając słonie do posłuszeństwa.

Tresura słoni. Źródło fotografii nieznane.

Tresura słoni. Źródło fotografii nieznane.

Wiemy jak obcowanie z tymi cudownymi zwierzętami kusi. Byliśmy głupi. Pierwszy raz w Azji, Tajlandia, fascynacja tymi stworami. Szukaliśmy ośrodka który byłby swego rodzaju rezerwatem, nie interesowały nas żadne pokazy, sztuczki. Wybraliśmy wycieczkę, która w naszym mniemaniu miała być dla słoni “nieinwazyjna”. Pani zapewniała nas, że jest to malutki ośrodek, który tylko dwa miesiące w roku przyjmuje turystów, w którym nie ma żadnych pokazów sztuczek, w którym emerytowane słonie dorabiają na swoje utrzymanie przez krótki okres w roku. W grę miało wchodzić tylko karmienie, kąpanie słonia i jazda na grzbiecie. Brzmi w porządku, daliśmy się skusić.

Choć w wybranym przez nas ośrodku słonie nie prezentowały żadnych pokazów, jednak ich szyje obwieszone były łańcuchami, to pierwsze rzuciło mi się w oczy i przeraziło. Podczas jazdy na grzbiecie w ruch poszedł oczywiście hak do kierowania słoniem. Miałam łzy w oczach i chciałam jak najszybciej skończyć przejażdżkę. Próbowałam tłumaczyć sobie, że może działa to jak bacik na konia, ale czy u nas końska szyja obwieszona jest ciasno wrzynającymi się w skórę metalowymi łańcuchami, które zostają stanowczo zacieśnione, gdy koń choć delikatnie nie stosuje się do poleceń? Trzeba pamiętać o tym, że męczarnia słonia nie kończy się wraz z zakończeniem tresury, trzeba przecież utrzymywać je w ciągłej “dyscyplinie”, kierować nimi gdy nasze turystyczne tyłki zachcą przejażdżki po dżungli na dzikim olbrzymie. Słoń jest więc całe życie męczony, maltretowany i fizycznie i psychicznie. Dla naszej uciechy. Czy my – ludzie – jesteśmy jakimiś władcami świata? Niech cała przyroda gra i tańczy dla nas gdy mamy na to ochotę?

Obiecałam sobie, że to był ostatni raz, że jeżeli kiedykolwiek w życiu zapragnę kontaktu z dzikimi zwierzętami będzie to safari, na którym z daleka można “upolować” zwierzaki aparatem, lub prawdziwy park narodowy/ ośrodek/ sierociniec organizujący wolontariaty, co do którego będę mieć pewność, że nie jest to cyrk pod przykrywką rezerwatu, a prawdziwe miejsce dbające o los zwierząt. I zdaję sobie sprawę, że te prawdziwe miejsca mogą nie organizować wolontariatów i nie przyjmować turystów lub robić to wyjątkowo rzadko i na ostrych warunkach. Trudno. Jeśli kocham zwierzęta, to w większości przypadków lepiej zrobię kochając je z daleka.

Słonie nie żyją dla naszej przyjemności.

Słonie nie żyją dla naszej przyjemności.

Podróżuj odpowiedzialnie

Tak samo sprawa wygląda z tresowanymi delfinami, które cierpią z powodu zbyt małych przestrzeni i w niewoli żyją niezwykle krótko. Identycznie jest z małpami, więzionymi, rozpłaszczonymi wręcz od głaskania i obmacywanymi na wszystkie strony przez turystów rządnych ekscytującego spotkania z dzikim, włochatym stworem. Mogłabym mnożyć setki przykładów. To samo jest z cyrkami, nie trzeba wcale jechać do Azji. Jeżeli jakikolwiek “ośrodek” udostępnia dzikie zwierzęta dla naszej przyjemności, tresuje je, więzi to robi im okropną krzywdę. I koniec. I kropka. I nasze fantastyczne zdjęcie na Facebook’u z mnóstwem lajków okraszone jest krwią i cierpieniem tego miłego zwierzaka, którego jeszcze przed chwilą trzymaliśmy na kolanach, lub ono trzymało nas na swoim grzbiecie.
Podróżuj odpowiedzialnie, nie rób tego, nie odwiedzaj takich miejsc, nie przyczyniaj się do cierpienia.

#PodróżujOdpowiedzialnie #WWFPolska

Nie odwiedzaj miejsc z więzionymi zwierzętami.

Nie odwiedzaj miejsc z więzionymi zwierzętami.

Delfiny nie skaczą radośnie przez obręcz. Cierpią.

Delfiny nie skaczą radośnie przez obręcz. Cierpią.

Nigdy nie kupuj wyrobów pochodzenia zwierzęcego.

Nigdy nie kupuj wyrobów pochodzenia zwierzęcego.

Dołącz do grona Kursowiczów!

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Potrzebujesz pomocy w zoogranizowaniu swojego wyjazdu? Organizowanie wyjazdów FAQ Plany podróży
2

Zmontujemy Ci film z urlopu!

Sprawdź naszą ofertę!

DOŁĄCZ DO NAS! OBIERZ KURS NA WSCHÓD
Subskrybuj nasz kanał!

Momencik.... a może dołączysz do grona Kursowiczów?

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!

Będąc Kursowiczem
niewiarygodnie dużo zyskasz!

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!