Bartosz Wojdon

Wielkanoc to najważniejsze święto dla Chrześcijan. Co roku obchodzone przez większość z nas niemalże całkowicie nieświadomie. W tym roku postanowiłem, że wcielę się w rolę historycznego detektywa. Wziąłem cyfrową lupę w dłoń i zacząłem szukać. Trafiłem na pierwsze źródło… czytam, czytam… BACH! Moja szczęka grzmotnęła ze zdziwienia o blat biurka i pozostała tak, aż do finalnej kropki w tym artykule.

W trakcie poszukiwań trafiłem na wielu autorów, powołujących się na informację z encyklopedii Britannica, dotyczącej tego, że w Biblii nie zawarto żadnych wytycznych w jaki sposób i czy w ogóle powinniśmy świętować Zmartwychwstanie Chrystusa. Faktycznie, początkowo pierwsi Chrześcijanie nie obchodzili pamiątki wydarzeń Wielkotygodniowych. Byli święcie przekonani, że ponowne nadejście Zbawiciela to tylko kwestia niedalekiej przyszłości. Jednakże lata mijały i z czasem przestano myśleć o rychłym zbawieniu i zaczęto budować Kościół. Świat wkroczył w chrześcijańskie wieki średnie pozostawiając za sobą starożytność wraz ze starymi Bogami.Pogańscy Bożkowie uchronili się od ognia i miecza misjonarzy, chowając się za fasadą chrześcijańskich symboli. Dzięki temu, anonimowo wiodą spokojne życie wśród Nas.

Skąd pochodzi nazwa Wielkanoc?

Polska nazwa święta upamiętniającego Noc, w czasie której Jezus zmartwychwstał, pokonując śmierć i Szatana jest oczywista, ale wyłącznie na pierwszy, chrześcijański rzut oka. W czasach pogańskich również obchodzono święto Wielkiej Nocy, ale miało ono związek z początkiem wiosny, którą uważano za rozpoczęcie nowego cyklu rocznego. W starożytności owe święto miało wymiar symbolicznie identyczny do naszego. Mianowicie odradzająca się po zimie przyroda, dzień zwyciężający nad nocą, ludzie naturalnie skojarzyli z zmartwychwstaniem oraz zwycięstwem życia nad śmiercią. W tym czasie także czczono bóstwa płodności i urodzaju. Nasi słowiańscy pradziadowie obchodzili w tym czasie święto Jaryły, natomiast na terenach bliskiego wschodu Syryjskiej Bogini Isztar, czy Astarte, czy jej anglosaskiego odpowiednika Easter…. STOP! Właśnie od jej imienia w języku angielskim nazwano święta Wielkanocne. Osobiście myślałem, że nazwa pochodzi z staroangielskiego i ma wyłącznie korzenie chrześcijańskie. Ale jak później się okazało to był dopiero szczyt góry lodowej.
Wielkanoc zwana jest również Paschą. Nazwa ta pośrednio pochodzi od żydowskiego święta, upamiętniającego ocalenie narodu wybranego od egipskich plag i ucieczki z niewoli. Ten fakt jest nam doskonale znany z lekcji religii. Warto cofnąć się jeszcze bardziej w czasie i przyjrzeć się dziejom sprzed Księgi Wyjścia. Na ziemiach Bliskiego Wschodu wśród plemion koczowników semickich również obchodzono Paschę, która wchodziła w skład święta Przaśników, które w tamtych czasach miało charakter ludowy, ściśle związany z początkiem wiosny, strzyżeniem i wypasem owiec na nowe pastwiska, ale także pierwszymi zbiorami roślin o krótkiej wegetacji.

Czas i miejsce akcji

Czytając Biblie możemy mieć problem z umiejscawianiem wydarzeń Wielkiego Tygodnia w czasie, ponieważ sami Ewangeliści nie do końca jasno o tym piszą. Według św. Mateusza. Ostatnia Wieczerza odbyła w pierwszy dzień Paschy, natomiast św. Jan pisze, że wtedy już ukrzyżowano Jezusa. Ostatecznie przyjęto wersję św. Jana ze względu na większą szczegółowość i symbolikę jego opisu wydarzeń wielkopiątkowych. Uznano, że Ostatnia Wieczerza była Paschą, lecz przygotowaną wcześniej, aby zdążyć przed ukrzyżowaniem.
Zastanawialiście się kiedyś, czemu święta Wielkanocne są ruchome? Zdarza się, że wypadają w marcu, ale równie dobrze pod koniec kwietnia. Dlaczego? Obchodzimy je w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Po raz kolejny, chciałoby się zapytać „dlaczego?”
Zacznijmy od początku…. Od zarania dziejów ludzkość uważa dzień pierwszej, wiosennej pełni księżyca za szczególny – oznaczał on początek wiosny. Jak już wcześniej wspomniałem, w czasach przed Mojżeszem Żydzi obchodzili wtedy Paschę, związaną z rytmem natury. Właśnie podczas tego święta Izraelici uciekli z Egiptu, przez co ten dzień nabrał religijnego znaczenia, o którym uczymy się dzisiaj w szkołach. Jest to według kalendarza żydowskiego 14 dzień (pełnia księżyca) miesiąca Nissan. Odpowiednika przełomu marca-kwietnia. Różnice między kalendarzem hebrajskim, a naszym gregoriańskim wynikają z tego, że nasz jest słoneczny, natomiast hebrajski księżycowy. Tak więc czemu nie obchodzimy świąt Paschy razem ze swoimi starszymi braćmi w wierze? Na soborze nicejskim w 325 roku postanowiono, że chrześcijańska Pascha będzie obchodzona w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni księżyca. Przypuszcza się, że powód był zaprawdę „szczytny” Chodziło o to, żeby oba święta nigdy nie wystąpiły w jeden dzień i abyśmy nigdy nie świętowali z „zabójcami Jezusa”.
Z czasem następowała ekspansja chrześcijaństwa w Europie, docierała do plemion pogańskich, w tym do naszych pradziadów. Jak wiadomo, nie przyjęli nowej religii z entuzjazmem. Człowiek od zarania dziejów niechętnie przyjmuje zmiany. Jednak Kościół i na to znalazł rozwiązanie. Pierwsze siłowe – Ogień i Miecz, ale również dyplomatyczne w postaci kompromisu. Papież Grzegorz Wielki dał wytyczne krzewicielom nowej wiary, aby nie niszczyli kultury i świątyń pogańskich tylko je adaptowali. Według wielu autorów moich źródeł, tym samym został złamany nakaz św. Piotra z listu do Koryntian, aby nie mieszać nauk Jezusa ze starymi religiami.

Jak już wcześniej wspomniałem w tym samym czasie obchodzono szereg świąt związanych z wiosną o podobnej symbolice – umierania i odradzania się. Słowianie w tym czasie, w połowie marca obchodzili Tydzień Jaryły, w Grecji trwały siedmiodniowe Adonie, Izrealici przed i po Wyjściu z Egiptu obchodzili również tygodniowe święto Przaśników. Zauważmy, że wszystkie te święta trwają dokładnie 7 dni podobnie jak nasz Wielki Tydzień. Dodatkowo w przypadku słowiańskiego i greckiego odpowiedników, mają one bardzo podobny charakter do naszej Wielkiejnocy. W czasie ich trwania Adonis i Jaryło odradzali się, lub umierali. Przypadek? Nie sądzę.

Pogański koszyczek

Nie zastanawialiście się, jakim cudem szarak stał się symbolem świąt Wielkanocnych? Co oznaczają Pisanki? Czemu w ogóle w Wielką Sobotę udajemy się do Kościoła ze święconką? Dla mnie koszyczek od zawsze był zagadką.

koszyczek

Wielkanocny zając w środowisku naturalnym

Początkowo święcono pożywienie, chcąc nadać mu moc życiową i uzdrawiającą, ale przede wszystkim, aby je uświęcić i schrystianizować bożków kryjących się za wielkanocną babą i wiejską kiełbasą Prawdopodobnie tradycja święcenia pokarmów narodziła się we Włoszech i Hiszpanii, a przywędrowała do Polski około XII-XIV w. Tak naprawdę święcenie pokarmów zapoczątkowano około VII w., jednak pierwsze święcenie jajek i chleba odnotowano dopiero pięć wieków później, ponieważ początkowo Kościół próbował zwalczać tę tradycję. Dlaczego? O tym za chwilę…

Święconka w przeciągu stuleci zmieniała się, co widać głownie po rozmiarze koszyczka. Początkowo kapłan chodził od domu do domu i święcił pokarmy. Później jednak to wierni musieli przyjść do plebana z koszykami, które były dość pokaźne. Wykonane ze słomy, wikliny, lub sosnowych witek, musiały pomieścić całe jadło na święta. Ozdabiane były, podobnie jak dziś, bukszpanem, wiecznie zielonym drzewkiem symbolem nieśmiertelności, stałości i niezmienności. Nasi przodkowie ozdabiali nim cmentarze, oddając w ten sposób cześć bóstwom podziemnym. Używano również gałęzi tarniny, która miała przypominać koronę cierniową.
W przeciągu poprzedniego wieku wymiary koszyczka drastycznie zmalały, aktualnie mieszczą jedynie symboliczną ilość pokarmów. Jeszcze mój pradziadek opowiadał, że za jego czasów do Kościoła zabierano potężne zawiniątko z całym świątecznym jadłem. Senior rodu twierdził, że nie trudno było znaleźć ochotników do pójścia ze święconką. Wszyscy się do tego rwali – tak byli wyposzczeni i spragnieni smakołyków, po prawdziwym Wielkim Poście, przed gospodynie myły dokładnie gary, żeby jakikolwiek tłuszcz po ostatkach nie znalazł się w postnych daniach. Po święceniu koszyk wracał prawie pusty. Domownicy idąc z kościoła, co chwila robili postój, aby „posilić się”. Siedząc na brzegu przydrożnego rowu, wygrzewali się w wiosennym słoneczku, przegryzając kiełbasę świeżo wypieczonymi ciastami. Historia kończyła się tak, że pradziadek wspominał święta głównie kucając nad miedzą, co było skutkiem obżarstwa na pusty żołądek. Podejrzewam, że przy takich problemach natury gastrycznej pewnie nie był wstanie zaraz po powrocie tradycyjnie obejść trzykrotnie domostwa ze święconką, aby odpędzić wszelkie złe mary i zabezpieczyć mury domu przed zagnieżdżeniem się w nich żmij, żab i ropuch.

Długouchy, a zbawienie.

Od zawsze zastanawiało mnie, czemu zając zadomowił się w wielkanocnym koszyczku. Posądzałem tę tradycję o przybycie do nas zza wielkiej wody. Myliłem się. Zając ponoć jako pierwszy zobaczył Zmartwychwstałego Jezusa, ponieważ śpi on z otwartymi oczami. Faktycznie jest on starym jak świat symbolem płodności, miłości i naturalnego dążenia człowieka do rozmnażania się. Często też szaraki znajdziemy na nagrobkach, gdzie oznaczały przemijanie, ze względu na ich swój krótki żywot. Były także uosobieniem Erosa, greckiej Afrodyty, czy egipskiej Izydy, dzięki której jej mąż Ozyrys zmartwychwstał. W ramach ciekawostki polecam Wam poszukać porównania życiorysu Jezusa i Ozyrysa. Według niektórych badaczy są bardzo podobne, a wręcz identyczne.

Buch w Pannę pisanką.

Jajka to kolejny symbol, który jest z nami od zarania naszych dziejów. Są niczym innym, jak pogańskim symbolem pomyślności, zwycięstwa dobra nad złem, a przede wszystkim odradzania się życia wczesną wiosną. Tradycja Pisanek ma swoje korzenie w Persji, czyli wcześniejszej sumeryjskiej Mezopotamii. Na tamtych terenach znaleziono pisanki sprzed ponad 6000 lat. Używano ich do religijnych rytuałów na całym świecie, nie tylko na Bliskim Wschodzie, czy w Europie, ale również w Chinach i Japonii. Nadawano pisankom dodatkowe magiczne atrybuty poprzez stosowanie odpowiednich kolorów oraz wyrysowanie specjalnych figur, czy esów -floresów. Poniżej przedstawiam przykładowe wzory. Pewnie zadziwią Was jajka ze swastykami, dawnym symbolem słońca. Początkowo Kościół nie był zachwycony pisankami w wielkanocnych koszyczkach i zwalczał je do XII wieku. Nie mogąc tego dokonać, poszedł na kompromis i pozwolił spożywać pisanki dopiero po wcześniejszej modlitwie.

Symbolika Pisanek

Symbolika Pisanek

Wierzono w uzdrowicielską moc pisanek. Pocierano nimi chore miejsca. Dotykano nimi zwierząt w zagrodzie, aby były zdrowe. Skorupki zakopywano w czterech rogach domu, aby zapewnić domownikom pomyślność. Woda z pokruszonymi skorupkami święconego jajka była uważana za lek na ból zębów i dobrze wpływa na płodność trzody. Woda po gotowaniu jajek również nie mogła się zmarnować, był to idealny środek kosmetyczny. Umycie się nią zapewniało urodę dziewczętom, a chorym przywracało zdrowie.

Z pisankami wiąże się również wiele gier i zabaw, jak tocznie ich ze zboczy kopców (Rękawka), czy stukanie się nimi, które to ciągle gości w rodzinnym domu Karoliny. Pęknięte jajko przegrywa bitwę, które nieraz są bardzo zażarte. Do niedawna również były idealnym narzędziem do okazania zainteresowania pannom. Kawaler, aby okazać swoje uczucia, po prostu rzucał pisanką w wybrankę swojego serca. Wołyńska tradycja dawała nawet szansę chłopcom na pocałowanie lubej aż trzykrotnie, bez specjalnych ceregieli. Wystarczyło mieć pisankę i powiedzieć do białogłowej „Chrystus Zmartwychwstał”.

Angusek w koszyczku

Anguskiem nazywamy koszyczkowego baranka, który jest symbolem Jezusa Chrystusa. Ofiarował swoje życie, aby dać nam szansę na zbawienie. Ponad to przelana krew Syna Bożego ocaliła nas od śmierci, podobnie jak krew baranka na odrzwiach Żydów podczas plag Egipskich. Baranek był wykonywany z wosku, masła, ciasta, czy marcepanu a na królewskich i wielkopańskich dworach także ze złota, srebra, drogich kamieni lub najszlachetniejszej porcelany.
Oczywiście symbol Baranka nie ma wyłącznie symboliki chrześcijańskiej. Od zarania dziejów składano go w ofierze Bogom wraz z innymi zwierzętami ras hodowlanych.. Łączy je to, że są niewinne i bezbronne oraz mają przeważnie biały kolor, ponieważ na przełomie tysiącleci ludzie zauważyli, że Bogowie szczególnie upodobali sobie ten właśnie kolor.

Chleb i sól… i wino.

W koszyczku nie może zabraknąć chleba, który jest podstawowym pokarmem ludzkości, niezbędnym do życia. Dla chrześcijan jest najważniejszym symbolem religijnym, oznaczającym Ciało Zbawiciela. Dawniej ze święconym chlebem należało obejść stodołę, aby przez cały rok była pełna. Na święta pieczono również kilka rodzajów chleba i wsadzano po pajdzie do święconki. Również pieczono specjalny rodzaj chlebka – Paska. Oczywiście chlebowi musiała towarzyszyć sól, życiodajny minerał odstraszający zło.
Spotkałem się również z opisem zwyczaju, że chleby musiały zostać wypieczone przed Wielkim Tygodniem. Niesumienna gospodyni która złamała ten nakaz, rzucała na siebie zły urok. Ludowa mądrość oczywiście znalazła sposób na zrzucenie klątwy – gospodyni wraz ze swoimi garami musiała się wykąpać w „wiosennie ciepłej” rzece.
W prawosławnych i grekokatolickich koszyczkach spotkamy się również z namiastką wina, pamiątką Ostatniej Wieczerzy, pod postacią kompotu Zdarza się również, że do święconki ląduje również coś mocniejszego, w postaci wódeczki.

Siła rzeżuchy

Sadząc rzeżuchę, nie zastanawialiście się czemu to robicie? Od korzeni zanurzonych w mokrej wacie, po końcówki swoich listków nie jest symbolem chrześcijańskim, ale za to jest pogańska jak „sto diabli”. Jak pisałem już wcześniej okres wielkanocny wiązał się dawniej ze zbiorem roślin o krótkim okresie wegetacji właśnie do nich należy rzeżucha. Szybko wschodzi i od razu nadaje się do zbioru. Zwyczaj wysiewania rzeżuchy przejęto od Rzymian, którzy uznawali tę roślinę za symbol zdrowia i siły. Podobnie dzisiaj, w okresie Świąt Wielkanocnych kiełkująca szybko rzeżucha symbolizuje odradzające się życie i siły witalne.

Tradycje naszych dziadków

Jeszcze do niedawna Wielki Post był czterdziestoma dniami prawdziwego poświęcenia. Nie jedzono nie tylko mięsa i tłuszczów roślinnych, ale również nabiału i cukru. Teraz jedynie kościół prawosławny pozostał przy tak surowym wymiarze postu. Dawniej gdy po zimie spichlerze świeciły pustkami, a pola pokrywały jeszcze resztki śniegu, ludzie musieli jakoś przebiedować przedwiośnie. Kościół postanowił im w tym pomóc, uświęcając ten czas i ustanawiając Wielki Post. Oczywiście z czasem, gdy uniezależniliśmy się od natury, popuściliśmy również wielkopostnego pasa. Myślę, że aktualnie jedynie garstka ludzi przeżywa post jak za dawnych czasów.
Ludzie byli tak wygłodniali i spragnieni ” smakołyków”, że aż musieli to odreagować i zemścić się na postnych daniach. Przeważnie na wsiach urządzano w Wielki Piątek wieczorem lub w Wielką Sobotę rano „pogrzeb Żuru i Śledzia”. Wynoszono wtedy z izby śledzia, prawdziwego lub wyciętego z tektury, i gar żuru, czemu towarzyszyły żartobliwe przyśpiewki i okrzyki. Rybę wieszano na grubym powrozie na wierzbie nad drogą. Natomiast z garnkiem żuru obchodzono się równie surowo – zakopywano go, lub wylewano w pole.
Śmigus-dyngus to jeden z niewielu zwyczajów, który przetrwał do dzisiejszych czasów. Jednak z pokolenia na pokolenie coraz bardziej wulgaryzowany. Aktualnie raczej kojarzy się z wandalami wlewającymi wiadrami wodę do autobusów i strachem przed wyjściem w Wielkanocny Poniedziałek na ulice. Nietolerowany przez większość społeczeństwa, chyli się ku upadkowi, nie mając już nic wspólnego ze starą tradycją.

Śmigus drewniej był to rytuał polegający na smaganiu się nawzajem rozkwitłymi witkami wierzbowymi. Pozwalało to oczyścić się ze złych sił i nabrać energii na nowy rok. Natomiast Dyngusa obchodzono następnego dnia – obmywano się w świętej wodzie. Przypuszcza się, że dzięki temu zawdzięczamy zwyczaj święcenia wody w Wielką Sobotę. Później Dyngus przekształcił się w przedpołudniowe oblewanie się wodą. Miało to dodawać ludziom siły życiowej, podobnie jak deszcz daje siłę roślinom. Kościół próbował zwalczać „wiejskie zabobony”, ale oczywiście przegrał i musiał nadać tej tradycji chrześcijański wymiar duchowy. Od tamtej pory oblewanie się wodą oznacza wzajemne obywanie się z grzechu, lub pamiątkę chrztu Polski. Z czasem oba rytuały połączyły się ze sobą, jednak Śmigus jednak nie przetrwał do naszych czasów.
Chociaż topienie, czy palenie Marzanny jest kojarzone z niewinnymi zabawami przedszkolaków oraz świętowaniem początku wiosny, dawniej było związane z świętami Wielkanocnymi. Marzanna faktycznie nie jest symbolem zimy, lecz śmierci.Stąd też zwana jest Śmiertką, Śmiercichą Nazwa kukły pochodzi właśnie od słów Mora, Morana, Morena, Marena. Stała się kolejną klęską Kościoła na polu walki z ludową obyczajowością. Topienie marzanny próbowano zastąpić miedzy innymi wieszaniem, czy zrzucaniem z wieży kościelnej Judasza pod postacią słomianej kukły. Zwyczaj ten nie przetrwał do dziś. Między innymi, dlatego, że ludowa mądrość okazała się na tyle mądra, aby nie zaakceptować tej kościelnej tradycji, która wywoływała nieraz falę świątecznych prześladowań wobec sąsiadów wyznania mojżeszowego.

Natury nie obowiązują boskie nakazy.

Dzielnie dotrwaliście do końca artykułu. Mam nadzieję, ze czytaliście go z wypiekami… świątecznymi, które pozostały po Wielkanocy. Osobiście wiele wyniosłem ze swoich poszukiwań. Przede wszystkim rozbawiła mnie ludzka natura, której nie obowiązują boskie nakazy. Mimo nakazu św. Piotra pomieszaliśmy i poplątaliśmy nasze pogańskie religie z naukami Jezusa. Jesteśmy częścią natury, a natura dąży do równowagi. Rodzimowiercy i Chrześcijanie byli jak dwie ciecze o różnych ciśnieniach, dążące do równowagi. Jak mówił Pan Kobuszewski w kabarecie „Dudek”: „Praw fizyki Pan nie zmienisz i nie bądź Pan głąb…”
Większość z nas przeżywa święta nieświadoma jej symboliki, historii i wartości. Mam nadzieję, że mój artykuł, chociaż trochę to zmienił i otworzył Was na szukanie i grzebanie w naszej kulturze. Bez tego ona nie przetrwa. Tylko przez wiek XX straciliśmy tak wiele zwyczajów, które stały się reliktami przeszłości. Przyczyniły się do tego systemy totalitarne, które zniszczyły europejskie społeczeństwa, rozwój technologii, ale przede wszystkim jest to wina branży rozrywkowej, która wypełnia nasz wolny czas i wypełniły pustkę kulturową po zniszczonych przez wojny światowe tradycjach. Teraz, gdy nikt już nie grozi ogniem i mieczem Bogom naszych przodków, znikają jeden za drugim, ponieważ Bogowie żyją dopóki w nich wierzymy. Bronimy wszystkiego, dopóki ktoś nastaje na to. Wygrywamy, by później z własnej woli wszystko przegrać i kiedyś docenić stratę.

Czy tworzymy coś w zamian? Myślę, że wracamy trochę do sposobu postrzegania świata . Liczy się życie doczesne, pomyślność na ziemskich padole, tu i teraz. Bawimy się i gloryfikujemy życie i ludzką naturę. Moim zdaniem istnieje jednak ważna różnica – hedonistyczne celebracje naszych przodków były uduchowione, zawierały element Sacrum, a także bawiąc się „tu i teraz” zwracali oczy w przeszłość.

Pragnę zaznaczyć, że w artykule nie miałem zamiaru, podważać chrześcijańskiego charakteru świąt Wielkanocnych, ale moim celem było również zwrócić waszą uwagę na fakt, że uczymy się o greckiej, egipskiej, czy skandynawskiej mitologii, a nie znamy naszych rodzimych słowiańskich Bogów, który co roku nosimy w Wielkanocnym koszyczku.

PS: Zapraszam do poprzedniego artykułu o świętach Bożego Narodzenia

Dołącz do grona Kursowiczów!

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Potrzebujesz pomocy w zoogranizowaniu swojego wyjazdu? Organizowanie wyjazdów FAQ Plany podróży
17

  • nadia pisze:

    Ciekawie napisany artykuł, ale czy naprawdę tak mało ludzi zdaje sobie sprawę z pogańskich powiązań tych świąt? Ta sugestia zdziwiła mnie najbardziej w całym tekście. Dla mnie to jest oczywistość prawie od dziecka, mówiono o tym w szkole i to nie raz. Fakt faktem, szkoda, że Polacy nie interesują się zbytnio swoją kulturą, inne narody, np. Gruzini, wiedzą dużo na temat własnych tradycji, zwyczajów i historii. Brak nam dumy z naszego kraju, a szkoda, bo mimo wad, mamy się czym pochwalić.

    • Bartosz WojdonBartosz Wojdon pisze:

      Zanim przelałem na „kartkę” swoje przemyślenia, przeprowadziłem małe wywiady ze swoimi rodzicami i dziadkami, Interesowało mnie, czy spotkali się z opisanymi przeze mnie obyczajami, jak dawniej wyglądały. I w ogóle musiałem się pochwalić się czego się dowiedziałem, bo taki byłem podekscytowany.. Okazało się, że nie byli świadomi źródeł świątecznej tradycji. Jak już wspomniałem sam byłem zaskoczony tym co odkryłem, a nie należę do osób, które nie interesują się takimi ciekawostkami historycznymi. Ja i moja rodzina tworzyliśmy wąską grupę badanych. Natomiast w trakcie poszukiwań źródeł trafiłem na badania potwierdzającą moją tezę, że Polacy traktują święta jako bardziej spotkanie rodzinne i nie znają symboliki świąt. Ale pomijając tą kwestię, warto pisać takie teksty, żebyś uświadamiali i utwierdzali się w naszej historii, z której jak pisałaś, powinniśmy być dumni.

  • Cudak pisze:

    Proponuje również zerknąć do artykułu na Smaki z Polski o jarych Godach (link wyżej).

    • Bartosz WojdonBartosz Wojdon pisze:

      Wyprzedziłem Cię! Przed pisaniem artykułu zapoznałem się z większością artykułów dostępnych w sieci na ten temat. W tym oczywiście także z Twoim. :)

  • Nika pisze:

    Świetny artykuł, chętnie poczytam dużo, dużo więcej podobnych :)

    • Bartosz WojdonBartosz Wojdon pisze:

      Dziękuję:) Jest jeszcze dużo świąt do opisania i do poszukiwania ich źródeł. Mam duże pole po popisu. Na pewno po naszym wyjeździe wrócimy do regularnego pisania i publikacji na tematy niepodróżnicze.

  • Bogdan pisze:

    Wspanialy artykul. Mam nadzieje, ze nie ostatni. chetnie dowiedzial bym sie czegos wiecej o wierzeniach naszych przodkow. Dziekuje.

  • Dranghr pisze:

    To nie do końca jest tak, że ludzi w ogóle to nie interesuje. Może i większość nie docieka specjalnie tradycyjnej symboliki, ale kwestia jest w tym co działa już od początków chrystianizacji, że to zwycięscy piszą historię. A trzeba przyznać że na Naszych terenach kościół był wyjątkowo zaciekły jeśli chodzi o tępienie słowiańskiej duchowości i miejsc kultu. Także i mnie zawsze dziwiło czemu od podstawówki wałkujemy mitologię grecką czy rzymską, a o naszych dobrych słowiańskich Bogach nie było nawet najmniejszej wzmianki(!?).

  • MP pisze:

    Brawo za ciekawość i wnikliwość. Dobry artykuł. Życzę więcej takich.

  • emil myrcha pisze:

    Wszystko ok :) Jest tylko małe „ale”. Otóż swięto, które według Ciebie ma być zwycięstwem dnia nad nocą to nie Wielkanoc a Boże Narodzenie, dawniej święto Sol Invictus. Echa samego kultu Słońca Niezwyciężonego do dziś przejawiają się np. w nazwach niedzieli w różnych językach: sonnentag, sunday…

    pozdrawiam

  • Emilia pisze:

    Interesujący artykuł, przydałyby się tylko przypisy ;)

  • Marek pisze:

    Fajny artkuł. Nie podoba mi sie tylko określenie „starsi bracia w wierze”. Zalatuje mi tu judeo-chrześcijastwem, które jest niczym innym jak właśnie próbą „oswojenia chrześcijan. Taką samą próbą o jakich pisał pan w tym artkule o „oswajaniu” pogan przez Kościól.

  • Żywia pisze:

    Witaj! Zgrabny artykuł, mam nadzieję, że kilku osobom otworzy oczy ;)

    Mam jedną ciekawostkę – sprostowanie. Do dziś w Skoczowie moim rodzinnym mieście odbywa się pochód z Judoszem. Prawdopodobnie jako w jedynym miejscu w Polsce przetrwała jeszcze ta tradycja.

    Pozdrawiam!

  • Durrandir pisze:

    Fajny artykuł – acz jednak kilka rzeczy „prosiło” mnie o komentarz.

    Zaczynając od samej istoty – czyli Zmartwychwstania Chrystusa.

    Faktem jest że motyw odrodzenia występuje w mitach Adonis, jak i Ozyrysa. Ale jest jedna fundamentalna różnica, a nawet kilka.
    I. Zarówno Ozyrys jak i Adonis zostali zabici i nie mogli temu zapobiec.
    W wierze chrześcijańskiej Chrystus dobrowolnie DAŁ SIĘ ZABIĆ [Mt 26, 53].
    Ofiara Chrystusa miała w celu wypełnienia starego „oko za oko, ząb za ząb”.
    II. Ani Ozyrys, ani Adonis nie ZMARTWYCHWSTALI – zostali WSKRZESZENI zabiegami innych postaci.
    Chrystus zaś Z MARTWYCH WSTAŁ własną mocą Boga którym był/jest. Po spełnieniu wszystkiego co miało się dokonać wstał przed 4 dniem (symboliczne uznawanie początku rozkładu – „Nie dał świętemu swemu ulec skażeniu”.
    [Początkowo owszem ostrożny Paweł mówi o wskrzeszeniu – ale jednak już Skład Apostolski mówi o jedności Ojca, Syna [Jezusa] i Ducha Świętego].

    Odnosząc się do narosłych zwyczajów.
    Centralną postacią chrześcijaństwa jest Jezus Chrystus – i jego nauczanie i dzieło zbawienia. Do tego dochodzą dogmaty ogłoszone przez wieki.
    [Notabene czytając różne mitologie mam wrażenie/przekonanie że coś było jeszcze przed nimi – Byt Absolutny]

    Wychodząc zaś z wiary iż Bóg jest Stworzycielem wszechrzeczy i porządku świata nie ma sprzeczności w mądrościach; tradycji ludowej i chrześcijaństwie. [Owszem – duszki i krzaty uważam za nadinterpretację – bo żadne zabiegi magiczne nie dadzą nic – wystarcza sama Łaska Boga aby włos z głowy nie spadł]
    I nałożenie na centralny punkt wszystkich tradycji nie jest moim zdaniem zniekształceniem (chyba że traktujemy jako przysłonięcie meritum przez symbole) a wypełnieniem i ubogaceniem tak potrzebnym ludzkiej wyobraźni.
    Wszystko wróci do samego Boga który dał wszystkiemu początek.

    To moje osobiste niejako świadectwo w duchu mojej wiedzy o rzymskokatolickim kerygmacie.

  • Skrzatolog pisze:

    Bartku, spisując Historię Skrzatów Słowiańskich, tworząc, budując Park Skrzacich Opowieści, Figur i Ekspozycji , chętnie wykorzystam Twoją wiedzę i spostrzeżenia. Dolina Skrzatów powstaje we Florentynowie pod Parzęczewem/łódzkie wykorzystując wszystko to, co w naturze i słowiańczyźnie najpiękniejsze. Zapraszam również na https://polakpotrafi.pl/projekt/dolina-skrzatow

  • Maciej Konwinski pisze:

    Serdecznie dziekuje za artykul! To moj „zajaczek” (Apropos co z zajaczkiem?) Szczegolnie wzruszylem sie na Smigus. Zwyczaj ten pielegnowany byl przez mojego dziadka Alojzego mistrza piekarskiego w miescie Barcin… Kompetentnie, zabawnie i od serca, jeszcze raz Dziekuje! Wesolego Ale…

  • Więcej komentarzy
Zmontujemy Ci film z urlopu!

Sprawdź naszą ofertę!

DOŁĄCZ DO NAS! OBIERZ KURS NA WSCHÓD
Subskrybuj nasz kanał!

Momencik.... a może dołączysz do grona Kursowiczów?

W prezencie otrzymasz:

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!

Będąc Kursowiczem
niewiarygodnie dużo zyskasz!

  • Comiesięczny przewodnik po ekstra miejscu
  • Dostęp do dodatkowych materiałów i treści
  • Pierwszeństwo dostępu do artykułów i filmów
Jesteś już subskrybentem? Wpisz ponownie swojego maila w pole powyżej i stanie się MAGIA!